niedziela, 21 października 2012

Po co żyjesz na tym świecie, jeżeli nic z te­go świata ci nie pasuje?

Dużo piszę choć nic nie nadaje się by to opublikować.Tutaj. Czy gdziekolwiek.
Zmierzch pięknego weekendu przyniósł mgłę.I rozpoczęcie sezonu przytulania się do kaloryfera.
Miód jest słodki. Pomarańcze też. Gorycz kawy łagodzi mleko.
A z placków spływa syrop, spadają orzechy.Układam moje życie najlepiej jak umiem.
Czas przemyka mi między palcami zabrudzonymi czekoladą.
Czuję się jak dziecko, które odkryło tajemnice życia.
Raz po raz, kolejny raz ktoś zdradził mi jej fragment szepcąc na ucho.
Kolejny fragment tej fascynującej układanki trafia na swoje miejsce.


wtorek, 16 października 2012

"A słowa się po niebie włóczą i łajdaczą I udają, że znaczą, coś więcej niż znaczą!..."

-B.Leśmian
Rozpoczynam czas unikania,omijania, uciekania od coponiektórych ludzi.
Ci ludzie to nie ludzie. To rasowe,szkolne przez specjalistów mendy społeczne.
A także lenie patentowane, marudy pierwszej wody, użalające się nad sobą  mimozy.
I innetego typu stwory mające na celu udowodnić całemu światu jakie to one zmęczone.
Tym swoim langustowatym życiem, stałymi posiłkami, snem niemowlęcia i marudzeniem.

Moje zirytowanie sięga zenitu. I chcę krzyczeć wplatając nawet bardzo nieładne słowo w mój wywód.Co Ty kurwa możesz wiedzieć o...

Tylko,że nie warto. Bo taka langusta i tak nie zrozumie więc uśmiecham się najładniej jak umiem, śmiejąc sie w duszy, poprawiając szalik i żegnając się jak najszybciej to możliwe. Nawet jeśli grozi mi to wysiadaniem o przystanek wcześniej i spacerem w ciszy nocnego deszczu.

Ale nie gwarantuje,że jeżeli będziesz tego dnia Mimozą numer 5 - to ja po 14 godzinach w biegu -to nie rzucę ironicznej uwagi lub nie dam Ci wykładu na temat zasad bezpieczeństwa i higieny rozmów,traktowania i obchodzenia się z  ludźmi mającymi nieco więcej zajęć,realizowania ambicji,pasji,planów,a mniej słomianego zapału niż Ty.



Wyszłam na prostą z ogarnianiem mojego menu na studiach.A jako,że nie czuje ciśnienia by być wykutą z cywila(karrrrne,karne to inna sprawa ciśnienie czuje się już od środy,a zajęcia w poniedziałki są)to się łajdaczę smęcąc nad książką,słuchając mało przyzwoitych piosenek, sypiąc kawę do kubka choć szłam z zamiarem zrobienia herbaty,myśląc czyby nie usmażyć rano racuchów z jabłek,które dostałam od Sandry czy może naleśniki i wrzucić jabłka jako nadzienie...Propos. Mamy nową ozdobę w mieszkaniu. Rzeźby z papieru toaletowego. Przyklejanie karteczek na wieżyczkach ustawionych z rolek pełni też ważną formę komunikacji.

wtorek, 9 października 2012

Seks to nie jest plaster z opatrunkiem

J.Picoult

Sama nie wiem dlaczego już kolejny raz, grzecznie jak w zegarku wychodzę pomimo zimna i wiatru z mieszkania,obwijając szyje szalikiem i naciągając czapkę niemalże na oczy. Zaiste arcyciekawe skoro w wakacyjne dni nie sposób było mnie wygonić gdziekolwiek. Może osiągnęłam największy stan spokoju i względnego bezpieczeństwa od...bardzo dawna i mogąc bez problemu puścić wolno swoje myśli - nie łapiąc ich co chwilę w desperacki uścisk by aby czasem się nie wymknęły?
Może to kwestia nowej kurtki,zakupionej w czasie 6godzinnych zakupów w ramach motywacji? Albo fakt,że wciąż biegam w szpilkach po kampusie lub tylko  siedzę w książkach? A jutro od 10 do 20 nie uświadczę domu? Cóż może zdecydowało o tym to iż dobrze biega się jedynie nucąc pod nosem "topimy smutki w kieliszku wódkiiii". A może mijanie obok kilku sklepów z artykułami pierwszej potrzeby?