środa, 2 stycznia 2013

Śniadanie na kacu jest jak przeszczep.Może się nie przyjąć.

-obiegowe studenckie powiedzonko,WzA


Żegnaj 2012!
Mamy już rok 2013.
Podsumowania,wnioski,skargi,zażalenia,obietnice składane bez pokrycia tfu! postanowienia?

Zazwyczaj nie w moim stylu. Setny czy dwusetny post gdzieś sobie jest wśród godzin dni poświęconych blogowaniu, ilość obserwowanych,odsłon notek,bloga, wszystkiego jakoś jak zwykle uchodzi między godzinami dni ostatniego roku blogowania.

Ale hej hej mamy do pogadania. Tak, roku 2011!

Musimy pogadać choć minął już rok i dwa dni odkąd minąłeś! Oj no chodź! Mam Ci coś ważnego do powiedzenia! Bo widzisz...

Pomyliłam się. Przepraszam Cię. Najszczerzej jak umiem. Niesprawiedliwie Cię oceniłam.

Ale bądźmy ze sobą szczerzy roku.Nie byłeś łatwy. Byłeś wręcz okrutny. Nie przebierałeś w środkach.. Kontynuowałeś złą passę tydzień po tygodniu. Niczego nie ułatwiałeś. Nie pozwoliłeś choć na chwilę osiąść na laurach.Byłam sama.Nie pozwoliłeś odpocząć.Nie.
A jednak. Dałeś mi coś bez czego podsumować roku 2012 się nie da. Pamiętasz? Pewnego dnia obudziłam się i stwierdziłam,że będę żyć. Ot tak po prostu.. Po osiemnastu i pół roku życia wreszcie wstanę, uśmiechnę się sama do siebie i po prostu będę żyć. Oczywiście nie przewidziałam tego,że w tej samej chwili Los zakrztusił się pitą właśnie poranną kawą i chichocząc sturlał się z krzesła. Świeciło słońce,pachniało nadzieją och i akacjami od których tak bardzo kręciło się w głowie.A poranek budził się do życia.  Wraz ze mną. I nie wierzyłeś,że za mną już kilkanaście takich smutnych poranków. I że ten był inny. A szkoda.

Obcość. Nowość. Jak dziecko we mgle. Stawiające pierwsze nieśmiałe kroki. Trzymające się kurczowo poręczy schodów w obawie przed życiem. Kiedyś chciałam latać.Potłukłam się przeokropnie. I nie chciałam wstać, wiesz? Upadanie boli. Ale wiesz? Już wiem. Po prostu nie można latać bez nikogo u boku kto mógłby Cię złapać.

Och roku roku 2011. Wiesz co mi dałeś? Wiesz.
Strach,obawę,niepewność,nieziemską siłę nadziei i decyzji. 

Nareszcie tylko moich,zupełnie moich,samodzielnych,nie pod wpływem, po prostu odpowiadających za moje dzisiejsze życie.

Dziękuję Ci za Twoje okrucieństwo stanowczości. Za szereg porażek. Za łzy złości. Za bezsilność zmęczenia. Za pracę u podstaw. Za ból więzienia się w samej sobie. Za wiarę w siebie. Za siłę do przełamania siebie.Za ten cudowny letni poranek kiedy zrozumiałam tajemnicę życia.

A Ty 2012?
Nie czuj się niedoceniony. Zmarginalizowany. Smutny. Zły. Zmieciony przez nadzieję 2013.
Tak mało czasu minęło. Zniknąłeś dwa dni temu. Zawinąłeś manatki, pozbierałeś stłuczone szklanki i puste butelki. W huku oszałamiających fajerwerk. Jak zwykle niedoceniony gdy wszyscy życzą sobie: I oby 2013 był lepszy niż Ty
Twoje krzywdy nadal są żywe.Słowa pewnych ludzi niesprawiedliwie palą. Rozczarowania stają gulą w gardle. Porażki łypią okiem na moją ambicję. Błędy niesprawiedliwie silniej zapisały się w pamięci. Ku przestrodze lat poprzednich?
Dobre gesty,słowa,okazje zapisane w pamięci mojej i ich. Uwiecznione fotografiami,wpisami w blogowym pamiętniku i tym zwykłym. Dni najcudowniejszych i tych najzwyczajniejszych szarych,które malowaliśmy sami barwami tęczy,wyklejając uśmiechami, wydzierając smutki i zakrywając je stronami z podręczników zachwycając się oszałamiającą magią życia i popijając ją kawą.


2013-co mogę Ci zaoferować?Co w zamian mi przyniesiesz?
Tyle pytań.Tylko proszę. Bądź tak dobry jak 2012!



A blog? Ewoluował. Tyle napiszę co sami zresztą zauważyliście. Szukam szablonu ludzkiego.
A Sylwester? Udany do tego stopnia,że dopiero 2.01 dzwonimy do siebie by zapytać czy żyjemy gdyż dnia poprzedniego nikt nie byłby w stanie nic prócz pisania smsów jednym palcem i wzywania maślanki,wody,wody,wody...Styczeń miesiącem nauki. Akcja wszywka.

A wszystko przez zdrrradzieckie piccollo. Szatański wytwór dla dzieci powodujący kaca.Nie wierzycie?

*duże piwo dla polonistycznych maniaków którzy mi powiedzą jak obsłużyć słowo fajerwerk.(Bo słowo fajerwerków mi nie pasi i brzmi jak wieś tańczy śpiewa i powiewa...)Ale tak z lekka inaczej niż przy pomocy wujcia Google.Preferowałabym waszą wiedzą własną lub podręcznikową. ;)

23 komentarze:

  1. jawiemjawiemjawiemjawiem!
    FAJEREWERKUFFF ma być,!
    dobra idę po ten szalik i czapkę też, i jeśli jednak nie zasnę, to poszukam Ci szablonu jeśli kces kotecku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest feuerwerk, tego się nie obsługuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obsługuje każde słowo i nie wiem co z nim zrobić,jak odmienić... :(
      Słowo wredota!

      Usuń
  3. To bądź w tym 2013 roku taką fajerwerką! Tylko pamiętaj, fajerwerką a nie samotną petardą ;).

    Za ciemno tu, następny szablon proszę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chce mi się tego czytać.. Dobre foto, chcemy więcej! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żulisz już na gmailu.
      Publicznie zdjęć z Sylwestra nie pokazuje

      Usuń
    2. a ja przeczytałam :D
      brawa dla mnie!!
      też chcę foty

      Usuń
    3. Też Cię kocham Siasia ale nie.
      Chyba że takie na których mnie nie ma xD
      Hahah

      Usuń
    4. a w lutym nie pokażesz mi? :*

      Usuń
    5. Chciałabyś :P
      nie biorę laptopa wtedy :P

      Usuń
  5. Zapisałam tytuł do listy ulubionych cycatów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Było Party HARD. Mam wrażenie, że to idealne podsumowanie 2012. Szalony...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zły cytat:P
    Tobie życzę by ten 2013 był jeszcze lepszy niż 2012, pomyślności, sukcesów i spełnienia marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurde, jak ja Cię lubię czytać! W dodatku niektóre rzeczy, rodem z mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  9. CYTAT! Padłam :D szkoda, że nie funkcjonował za moich studenckich czasów.. swoją drogą, poszłabym jeszcze na studia ;)
    I jak tu łaaaaadnie :>

    Olala, nie życzę Ci w takim razie aby Nowy Rok był lepszy od starego. Życzę Ci, aby był dokładnie identyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj jak Ciebie dobrze się czyta!
    niech w takim razie rok 2013 będzie dla Ciebie równie udany jak 2012 :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny cytat i taki prawdziwy! :D Moje pierwsze dwa lata studiów obfitowały w takie śniadania, przyjmie się czy nie przyjmie... :D
    Tekst bardzo dogłębny. "Porażki łypią okiem na moją ambicję" - doskonale to znam. One zawsze potrafiły poskromić moje ambicje, ale teraz się tak łatwo nie daję. Wykorzystuję je, aby tylko je umocnić.
    A Tobie życzę, aby rok 2013 był równie dobry jak poprzedni, a nawet szczęśliwszy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie, że wykorzystuję porażki, aby je umocnić. :D Miało być: Wykorzystuję je, aby tylko się umocnić.
      Brakuje mi polskiego na studiach. :D

      Usuń
  12. Ach, jak ja uwielbiam czytać to co tu wylewasz.

    Ferie mam od 11 do 24 lutego :) Gdyby w ramach tego zjazdu było coś wiadomo :p

    OdpowiedzUsuń
  13. Przemiana bloga jest super, i niech 1013 przyniesie Ci to co chcesz żeby przyniósł.
    Czy w końcu sie najadłaś?

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha ha ha miało byc 2013, przeniosłam nas do przeszłości :-)

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)