niedziela, 31 marca 2013

I choć trud­no w to uwie­rzyć, ak­ceptac­ja kosztuje.

K.Nosowska

Zaraz  ktoś napisze: "Święta,święta i po świętach" ktoś musi zacząć tą mantrą -w tym roku będę to ja.
Gdy na talerzu zostają już tylko okruszki ciast,sałatka majonezowa zalega niemalże nietknięta w lodówce,
a wieczór monotonnie płynie,przerywany głośniejszymi chwilami rozmów i śmiechu z pokoju obok.

Zając ze śniegu już ulepiony. Marchewka nie imituje nosa- dziś jest tylko dodatkiem w mroźnej zajęczej łapie. I do mnie przylazł zając-tuż po przyjeździe z MS. Nawet jednego złapałam gdy wspólnie i w porozumieniu ściągałam z drzewa -wraz z psem u boku kota-który uciekł i brodząc w zaspach między krzakami i w górę po drzewie w górę... ani myślał wracać do domu.

Możnaby pomylić święta.Bo dłonie pachną wciąż obieranymi pomarańczami. W kuchni panuje niepodzielnie cynamon. I polukrowany keks. Przydaje się gorący kubek herbaty. A kawa to tak  trochę za szybko wystyga mimo przesiadywania przy kominku. Trzask ognia. Ściszona muzyka. I porządna zadymka śnieżna za oknem.

A podręcznik rozłożony wygodnie na stosie kserówek,łypie cywilistycznym okiem.I łypie...




Eric Cramen-All by myself

środa, 20 marca 2013

Blis­kim mów, gdy­by py­tali, że chwi­lowo zmieniałam ad­res, że w niebie leczę duszę z sil­ne­go prze­daw­ko­wania rzeczywistości.

-Nosowska

Czasami mam wrażenie jakbym mówiła zupełnie innym językiem niż wszyscy ludzie wokół. Cudzoziemka we własnym kraju. Mówię nie. Mówię zostaw mnie w spokoju. Chcę samotności. Nie mam nastroju. Nie mam czasu. Miłego dnia. A Ty dalej. To nie osobiste. To niechęć generalna. Powszechna. Międzyludzka. Wobec ludzi.Odczep się.Zostaw. Nie dotykaj. Nie przytulaj,bo przypierdole Ci kodeksem.

Tak sobie myślę,że zwykłe brzydkie słowo załatwiłoby sprawę. I byłoby szybciej wybaczone niż:
Zostaw mnie. Mam zajęcia a po nich dużo pracy.Wraz z infantylnym: papa,a obok: Miłego dnia. Szczerego i zniecierpliwionego,wcale nie ironicznego.Nie pisz. Nie dzwoń. Nie odwiedzaj.Mam zły dzień, zły czas, zły weekend. Nie chcę nikogo wokół.Zosia samosia,pamiętasz? Napisze...za tydzień. Może wcześniej.

Daj mi spokój. Daj mi przestrzeń. Ja tak nie potrafię. Duszę się. A nikt nie rozumie. Tak trudno zrozumieć?

-Dlaczego się o mnie martwisz?
-Aaale...? Ty?
-Przecież...Nie masz prawa się o mnie martwić!
-Nie?
-Nie..Nie pozwalam!
-Nie przekonuje mnie takie tłumaczenie Olala
-Tak marna argumentacja...

Dobry organizer to podstawa...czyli co zrobić z pustymi opakowaniami po kawie
part 1

niedziela, 10 marca 2013

Wstyd mi za ciebie. Nis­ko upadłeś. Tańczysz, jak ci zag­rają. A kiedy mówią skacz, py­tasz, jak wysoko.

S. King

Sobota.Szum wentylatorów,a poza nim...biblioteczna cisza.Stukot przelwania na klawiaturę własnych myśli,odkręcania butelki wody,odstawiania jej,ocierania się ubraniowych kroków podczs szukania odpowiedniego stolika. Westchnienie zmieniania kolorów zakreślaczy,przewracania kartek,odstawiania książek na miejsce,Słońce przyświecające przez szybę.Zwodnicze, przecież za oknem chula mroźny wiatr. Wyciszony telefon wibruje. Minus dwa.

Cisza biblioteczna.Pustki. Nie takie wielkie jak można byłoby się spodziewać. W sobotnie przedpołudnie.
Sporadyczne nienatrętne szepty,a nie regularnie prowadzone rozmowy towarzyskie.Brak pustomózgowego chichotu. Spotted odeszło w zapomnienie. Sesja też. Kolejka do ksero - mekki studentów.Zamykające się powieki. Ledwie przenoszone książkowe stosy z wypożyczalni do czytelni.Czasami na dwa razy. Czasami na trzy. Z rzadka udaje się na raz.Szybka wymiana uśmiechów, wiadomości-jak,gdzie,kto,z kim co ma do zaliczenia.

Można swobodnie odetchnąć czytelnianą atmosferą. Przyjść kiedy się chce,bez pośpiechu zajmując dwa stoliki swoimi papierami,pijąc swobodnie kawe(bo pani cerber pilnująca pije kawę i plotkuje z panem z informacji) i odwijając kolejnego chupa chupsa z papierka...

A za parę tygodni znów-walka o miejsce-najlepiej- z działającą lampką, o szafkę,o komputer z pełną wersją programu informacji prawnej. Wojenny studencki wyścig z czasem i chłonnością umysłu jeszcze za zakrętem. Póki co małe potyczki. Wojna podjazdowa. Kolokwia.Wejściówki. Teściki.Konferencje. Kawa i spotkania na kanpach w mroźnym słońcu.

Kolorowa karetczka przyklejana do pulpitu: Miłego dnia! I biblioteczna cisza...