niedziela, 10 marca 2013

Wstyd mi za ciebie. Nis­ko upadłeś. Tańczysz, jak ci zag­rają. A kiedy mówią skacz, py­tasz, jak wysoko.

S. King

Sobota.Szum wentylatorów,a poza nim...biblioteczna cisza.Stukot przelwania na klawiaturę własnych myśli,odkręcania butelki wody,odstawiania jej,ocierania się ubraniowych kroków podczs szukania odpowiedniego stolika. Westchnienie zmieniania kolorów zakreślaczy,przewracania kartek,odstawiania książek na miejsce,Słońce przyświecające przez szybę.Zwodnicze, przecież za oknem chula mroźny wiatr. Wyciszony telefon wibruje. Minus dwa.

Cisza biblioteczna.Pustki. Nie takie wielkie jak można byłoby się spodziewać. W sobotnie przedpołudnie.
Sporadyczne nienatrętne szepty,a nie regularnie prowadzone rozmowy towarzyskie.Brak pustomózgowego chichotu. Spotted odeszło w zapomnienie. Sesja też. Kolejka do ksero - mekki studentów.Zamykające się powieki. Ledwie przenoszone książkowe stosy z wypożyczalni do czytelni.Czasami na dwa razy. Czasami na trzy. Z rzadka udaje się na raz.Szybka wymiana uśmiechów, wiadomości-jak,gdzie,kto,z kim co ma do zaliczenia.

Można swobodnie odetchnąć czytelnianą atmosferą. Przyjść kiedy się chce,bez pośpiechu zajmując dwa stoliki swoimi papierami,pijąc swobodnie kawe(bo pani cerber pilnująca pije kawę i plotkuje z panem z informacji) i odwijając kolejnego chupa chupsa z papierka...

A za parę tygodni znów-walka o miejsce-najlepiej- z działającą lampką, o szafkę,o komputer z pełną wersją programu informacji prawnej. Wojenny studencki wyścig z czasem i chłonnością umysłu jeszcze za zakrętem. Póki co małe potyczki. Wojna podjazdowa. Kolokwia.Wejściówki. Teściki.Konferencje. Kawa i spotkania na kanpach w mroźnym słońcu.

Kolorowa karetczka przyklejana do pulpitu: Miłego dnia! I biblioteczna cisza...



5 komentarzy:

  1. Lubię tę biblioteczną ciszę, coś w sobie ma!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku myślałam, że całkowite dozwolnienie rozów w szkolnej bibliotece jest jak najbardziej na plus, a teraz trochę mi brakuje tej ciszy w czytalni, no ale cóż...

    OdpowiedzUsuń
  3. ach, uroki studenckiego życia.. lubiłam czasem się uczyć w bibliotece, szczególnie w dni, kiedy w mieszkaniu skupić się było niemożliwością, a w bibliotece jakoś tak zawsze łatwiej. choć muszę przyznać, że za dużo czasu w bibliotece to nie spędziłam ;) ale Ty chyba należysz do tych ambitnych studentek, nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W bibliotece nigdy się nie uczyłam, chociaż zapewne mnie to czeka kiedyś tam... jednak teraz najlepiej w domu, jak jest cieeemnooo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałoby sie wrócić do takich czasów :)

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)