czwartek, 30 maja 2013

Na świecie po­dob­no is­tnieją dwa rodza­je ludzi. Jed­ni, kiedy dos­tają szklankę dokład­nie w połowie na­pełnioną, mówią: "Ta szka­lan­ka jest w połowie pełna". Ci drudzy mówią: "Szklan­ka jest w połowie pusta". Jed­nak świat na­leży do tych, którzy pat­rzą na szklankę i mówią: "Co jest z tą szklanką? Przep­raszam bar­dzo... To ma być mo­ja szklan­ka? Nie wy­daje mi się. Mo­ja szklan­ka była pełna. I większa od tej!"

-T.Pratchett
Noce są zimne. Nie wiedziałam o tym. Marznę. Dni pachnące już latem zwodzą obietnicami. I nie dotrzymując ich przynoszą chłód. Niebezpiecznie niemiło jest nie dotrzymywać obietnic. Ale jeszcze gorzej je łamać. 

A co z obietnicami danymi sobie? Co z zasadami postępowania? Dyrektywami życia? Czy niespisane mają taka samą moc jak te spisane w pamiętnikach dawnych dni?  Zabawne. Patrząc wstecz najrozsądniejsza byłam w gimnazjum. Najlepsza. Tamte zasady były dobre - młode i obiecujące. Wolne od błędów życia. Pełne ideałów. Z zapasem czasu. Uśmiechem. Brakiem pieniędzy, chłopców i nieprzyjaznych ludzi. Choć nieznające ciszy spokoju sumienia to jednak dobre w swojej czarno-białej bezkompromisowości braku odcieni szarości. 

A teraz?Mówią,że im jest się starszym tym częściej dostrzegamy tą wszechobecną szarość naginania zasad. Omijania ich. Tworzenia wyjątków od wyjątków.Nieposiadania ich wcale i budowania ich na prędce ze zgliszczy na potrzeby postulatów noworocznych postanowień.A dziś?Dziś złamałam wszystkie z tych zasad. Dziś złamałam i te najnowsze.Dziś będące też wczoraj i przedwczoraj i...Nie mówili, że w bibliotece może być niebezpiecznie...Tam miało być bezpiecznie i spokojnie  nudno ...cóż okazało się,że jest niepokojąco niebezpiecznie



niedziela, 26 maja 2013

-Może już czas z tym skończyć,Olalo?
-Ojej...ale po co skoro tak jest przyjemnie?

Chcecie to macie, macie to chcecie.

Nap­rawdę zaw­sze sta­rała się pat­rzeć w stronę światła. Ale im dłużej człowiek wpat­ru­je się w jas­ność, tym moc­niej go wy­pala, aż wreszcie nad­chodzi po­kusa, aby się od­wrócić i zo­baczyć, jak długi, gęsty, moc­ny i ciem­ny sta­je się ciągnący z tyłu cień.

-Terry Pratchett
Szum deszczu przeplatany juwenaliowym posłuchem.Moją pościelą.I słodkim aromatem herbaty. Tak nastrojowe zimne powietrze przynoszące słowa trzeźwości umysłu.

Być może ochłodziło się trochę za bardzo. Być może napadało już dość dużo deszczu. A przecież nie zawsze można stać pod parasolem. Nie zawsze parasol się ma.A jeśli się ma...i słucha stukających o materiał kropel deszczu...Czyż nie kusząca jest propozycja odrzucenia go i przebiegnięcia się w deszczu wśród kałuż?

Jednak tak poetycko wygląda to tylko filmach i opisach powieści. Po dłuższej chwili robi się nieprzyjemnie. Szczególnie gdy musisz uważać i mokrymi zdrętwiałymi z zimna palcami rozsupływać cienkie marionetkowe nici uczuć.Uważając by żadnej nie przerwać.

Pochylając się nad sobą i wiążąc te chrzanione kokardki z nici znalazłam go.
Mam cel. Mam cel i się z niego cieszę.
Nowy najnowszy z możliwych.
A jednocześnie stary i zakurzony.
Wytarty.Przetarty we frazesach i sztampowości.
I do niego dąże. Czyż to nie wspaniałe?

Morze było dzisiaj wzburzone.
Ja też.

poniedziałek, 20 maja 2013

Myj­cie owo­ce zakazane!


-W.Brudziński
Nie wiem czy wiem w co się pakuje...
Choć jestem poprawna
Chwilowo grzeczna
I nawet ułożona.

Ale jeszcze niedawno odpierdoliwszy numer swojego życia odegrałam sztukę dla sztuki. Rolę oskarową. I niezjedzenie śniadania nie odgrywa tutaj żadnej kluczowej roli.Jest tylko jedną z wielu konsekwencji nieprzespanej nocy.Skubanie truskawek to też nie wyznacznik choć niektórzy powiedzieliby,że tak. A inni,że mam ruszyć tyłek i je zrobić. I zamrozić te cholerne banany w końcu.

Magnolia pełni w tej sytuacji funkcję li i jedynie reprezentatywną.Ni to ona zamieszana w akcję ni to winna. Może  jedynie faktu iż nie pachnie. Pyszniąc się swym wyglądem poświadcza. Że nie ona pachnie-ona tu wygląda. Nie musi jak inne. Jej starcza wygląd. Jak niektórym dobra koszula i kilka słów by wzbudzić zazdrość.

A drobne płatki nie przejmując się niczym wszystko wplątują się . W tej całej zawierusze życia wraz z wiatrem komplikując. zostając choć na chwilę choć na dwie. Utrudniając wszystko. Nadal biało niewinne pachnące utraconym rajem. Nieosiągalnym.

 Już bardziej prawdopodobne jest to iż znamiona współudziału...wyczerpuje mrówka,zajmująca mnie po stokroć,wspinająca się po korze...no ale dobrze. Nie piszmy o mrówkach.

Trzy wielkie ega marionetkowych nici. Pociagnij właściwą. Nie przerwij pozostałych. Uważaj. Zabawa trwa.

- Nie ułatwiasz
- Nie,nie ułatwiam

Gorące duszne temperatury zazwyczaj kończą się burzą emocji. Amplitudą temperatur dobowych. Chłodny deszcz naprawdę dobrze nam wszystkim zrobi.















czwartek, 16 maja 2013

Smu­tek to naj­dziw­niej­sze z uczuć: czy­ni nas bez­radny­mi. Jest jak ok­no ot­warte wbrew naszej wo­li - przy nim można tyl­ko dy­gotać z zim­na. Z cza­sem jed­nak ot­wiera się rzadziej i rzadziej, aż wreszcie całko­wicie sta­pia się z murem.

Artur Golden

Jest zimno wiesz?
To znaczy za oknem
Tobie też?
Nie?

Bo widzisz-zapomniałam wspomnieć
Mam otwarte okno
Nie,nigdzie dziś nie wychodzę
I gorącą owsiankę
I nie czuje już nic
To znaczy czuje coś więcej
Niż zmęczenie.
Bo jest mi zimno
I tak jest dobrze
A ja nareszcie czuje że żyję


sobota, 11 maja 2013

Światło mnie ozdabia – powiedziała stokrotka. Ale powietrzem oddychasz – szepnął głos poety.

-Hand Christian Andersen
Gdzieś między karnym a konstą,niemieckim, a szwedzkim, a wspomnieniem cywila...(tak nie licze już dni tygodnia bez sensu) postanowiłam zrobić kawę. Cóz-nic nowego. Prościzna. Jedyne co można schrzanić to przypalić wodę na kawę,ale z czajnikiem elektrycznym to trudne.


.Zalewam wodą. Chlust mleka...oj taaak. Kawusia gotowa.ale ale chwila...BIAŁA? no nie no coś nie tak. Myślę. Myślę. Biorę widelec(bo ostatnia łyżeczka poszła do pokoju wraz z jogurtem) wsadzam do kubka, badam. Żę mleko nie takie? Czy co? Że zsiadło? Ale jak?! Czemu jest na górze,czemu nie opadło czemu? Dwie godziny temu jeszcze normalne było. Wącham..

Hmm nie wsypałam kawy.Szkoda,że już nie zjem,śniadania w tym towarzystwie....szkoda. Może w przyszłym semestrze? Na pewno nie w tym. A tymczasem przerażona słowami stokrotka.



czwartek, 9 maja 2013

Rumour has it...


Poćwiczymy dzisiaj angielski?
A może najpierw śniadanie?





She, she ain't real,
She ain't gonna be able to love you like I will,
She is a stranger,
You and I have history,
Or don't you remember?
Sure, she's got it all,
But, baby, is that really what you want?

Bless your soul, you've got your head in the clouds,

You made a fool out of you,
Boy, she's bringing you down,
She made your heart melt,
But you're cold to the core,
Now rumour has it she ain't got your love anymore,

She is half your age,

But I'm guessing that's the reason that you strayed,
I heard you've been missing me,
You've been telling people things that you shouldn't be,
Like when we creep out and she ain't around,
Haven't you heard the rumours?

Bless your soul, you've got your head in the clouds,

You made a fool out of me,
And, boy, you're bringing me down,
You made my heart melt, yet I'm cold to the core,
But rumour has it I'm the one you're leaving her for,

All of these words whispered in my ear,

Tell a story that I can not bear to hear,
Just 'cause I said it, it don't mean that I meant it,
People say crazy things,
Just 'cause I said it, don't mean that I meant it,
Just 'cause you heard it,

But rumour has it he's the one I'm leaving you for.