wtorek, 11 czerwca 2013

Biada te­mu, kto za­dowo­lony jest z siebie; ta­ki człowiek nig­dy nie nabędzie rozumu.

V.van Gogh

Dzień 8.
Minął trochę za szybko. Śniadania jako takiego właściwego nie było.Była za to szybka powtórka i kanapka gdzieś w okolicy południa.Przesiadywanie w dusznym ciemnym korytarzu na podłodze wydziału to taki sesyjny zwyczaj-gniotąc sukienkę,z truskawkami,montedrinkiem i wielką butelką wody. Pod koniec takiego dnia mam ochotę w zasadzie na nic. Nic tylko spać.Można go też skwitować: "Niebo gwiaździste nade mną. Prawo karne we mnie."



Dzień 9.
Tostowy chleb pełnoziarnisty z nutellą na talerzu upapranym sokiem z truskawek. Morele. Truskawki. Kawa. Naczelnie rozpraszające uwagę śniadanie. Bo dziś zamiast "niepodległość" czytam "niepoczytalność" i 5 minut minimum zajmuje mi dojście "co ja czytam".Trzymając kciuki denerwuje się za tych najbliższych dziś zdających egzamin.