poniedziałek, 16 września 2013

“mała ty się rozpadasz jak przemoknięte książki. chciałem cię wczoraj chwycić w ramiona rozleciałaś mi się pod palcami. kochanie ty się poskładaj już i tak jest ciebie za mało ” Alina Korzeniowska


Projekt śniadanie. Dzień 2.
Edycja2

Śniadanie po omacku planowane,a jedzone przy biurkowej lampce. Jak widać na zdjęciu-nie powinno się samemu malować ścian. Jajecznica ze szpinakiem. Chleb foremkowy pszenny posmarowany osełkowym masłem. Comfort food. Najprostsze i pewne. Najsmaczniejsze. A co ważniejsze-ciepłe. Jedzone dziś na śniadanie. I wczoraj na kolację. A przedwczoraj-na obiad. Odkryte na nowo po kilku miesiącach jajecznicowej abstynencji.Obsypane solą i zmielonym kolorowym pieprzem. Za dużo soli. I goryczy. Za mało pieprzności ostatnio. I na talerzu. I w życiu. I chyba tak lubię najbardziej.


Bo dziś nie ma nieba. Nie,bo tu nie ma nieba. Nie ma nawet prześwitów między wieżowcami. Jest tylko stary wiejski dom. Kamienny mur obrośnięty mchem. Drewniany płot. I kolejne liście opadające na trawnik za oknem,wirujące na wietrze i tonące w deszczu.Och zapomniałabym. I denerwujące rozmruczanego kota. Cała szyba wymalowana jest odciskami kocich łapek i kociego nosa.