piątek, 20 września 2013

"Witamy w wieku nie-niewinności (...) Nikt nie jada śniadania u Tiffany'ego, nikt nie przeżywa pamiętnych romansów - zamiast tego jemy śniadanie o siódmej rano i miewamy przygody, o których staramy się jak najszybciej zapomnieć. Jak wdepnęliśmy w taki brud? (...) Kiedy ostatni raz widziałeś dwoje ludzi patrzących sobie w oczy i nie pomyślałeś: taa, akurat?" C. Bushnell

Projekt śniadanie. Dzień 5
Edycja 2
Kanapki z odrobiną słońca zamkniętego w słoiczku dżemu dyniowego z wanilią,cynamonem,imbirem i kardamonem.Chleb pszenny,masło,dżem z dyni. A to wszystko popite niewyobrażalnie ciepłą herbatą z liści mięty(z domowego ogródka). Nie wygląda,a cieszy.


Projekt śniadanie. Dzień 6
Edycja 2
Domowe bułki ziołowe. Ze szpinakiem,masłem,zielonym ogórkiem,wędliną i jajkiem. Pomidor. Czarna,ale jednak o smaku pomarańczowym, kawa.



Jeszcze nigdy nie włączałam piekarnika o siódmej rano. Zdecydowanie nigdy też nie szłam spać polubownie o dwudziestej trzeciej. W półmroku. Przy zapalonej lampce. Bo ja przecież jeszcze czytam,Mamo nie śpię. Od zawsze wiedziałam,że bose spacery po kafelkach są traumatyczne. Zaskoczyło mnie jednak zimno drewnianych desek.Wpół śpiąco. Jeszcze niepewnie. I w towarzystwie mało skoordynowanych ruchów.Zalewać plastry cytryny miodem.Dolewać wody. Trzeć imbir. I kruche ciasto na szarlotkę. Wyrabiać drożdżowe i odstawiać do wyrośnięcia.Zdecydowanie można rozrabiać drożdże,mieszać cukier z mąką, a sól z ziołami nawet wpół śpiąc. Nie można jednak będąc połowicznie w sferze jawy sennej i chęci powrotu do łóżka-odczytywać wiadomości-zarówno tych telefonicznych jak i facebookowych. A gdy jednak się zdecydujemy na taki szalony krok-lepiej to zrobić po kawie i smacznym śniadaniu. Nie w trakcie,bo grozi to zdecydowanie zbyt mocnym tarciem oczu,czytaniem wiadomości razy pięć, usunięciem-niechcący-kilku kontaktów telefonicznym i głośnym niecenzuralnym słowem gdy sens w końcu do Ciebie dotrze.