sobota, 2 listopada 2013

“Dzisiaj przyszła mi do głowy pewna myśl - tak jasna i oczywista! W pierwszej chwili wydała mi się wręcz niedorzeczna - wprawiła mnie w oszołomienie i wręcz lekką histerię: - Mogę zrobić absolutnie wszystko i poza mną samą nie istnieje nic, co by mnie powstrzymało...” Susan Sontag

Być może to nieodpowiednie dni,ale kiedy jak nie teraz,gdy o północy granica między życiem,a śmiercią jest najwyraźniejsza?Gdy robi się ciemno już w okolicy godziny siedemnastej i każda ilość cynamonowo-pomarańczowego syropu  w mojej herbacie jest "akuratna".  Ale perspektywy robienia absolutnie tego co chcę - są za każdym razem jednakowo niesamowite

Co jakiś czas tak mam. Co jakiś czas ta myśl wprawia mnie w oszołomienie. Oddycham nią. Wręcz się krztuszę tak samo jak zbyt rześkim lodowatym powietrzem.

 Za pierwszym razem spętana jeszcze sobą-wpadłam w całodniową histerię. Za drugim razem-było już lepiej. Potem to już tylko lekki paraliż myśli. Odrobina paniki. Dziś to tylko chwila. Kilkuminutowe lewitowanie moich myśli nad ziemią. Zatrzymanie się w czasoprzestrzeni i moim niedoczasie. Szybka analiza. Potwierdzenie. Pieczątka przybijana na duszy.Ulga.Kolejne plany na następne 3 lata. Naprawdę lody jedzone na śniadanie mogą się znudzić. Szpilki też(podobno). Wolę owsiankę

Zabawne. I wiedząc,że mogę zrobić absolutnie wszystko-wybrałabym to moje obecne zniewolenie obowiązkami. Taplam się jak pięciolatek w morzu możliwości. I nie chcę jeść lodów na śniadanie.

Pora wsiąść do pociągu. Znowu.


Śniadania śniadania. Powroty do domu nad ranem nie służą jedzeniu wczesnych grzecznych śniadań.Zjadłam za to dwa desery.Sama w pustym domu z kotem u boku wyjadającym mi ciasto i nie czekającym aż się nim podzielę. Potem odkryłam kanapki: z sosem czosnkowym,wędliną,pomidorkami i różyczkami brokuła. I na śniadania nie jadłam już nic innego. Kocisko się ucieszyło. Chyba woli jednak mięso niż ciasto owocowe.




7 komentarzy:

  1. Co prawda to prawda w sumie, ja też wolę być zniewolona obowiązkami, chociaż z mojej strony wygląda to mniej więcej tak, że wykonywanie obowiązków to spełnienie części jakichś tam swoich osobistych ambicji. Lody w taką pogodę, chyba oszalałaś :D
    http://aleexiaaauniverse.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. może piszesz całkowicie o czymś innym, a jednak wydaje mi się, że mogłabym napisać zupełnie to samo

    OdpowiedzUsuń
  3. I może to jest własnie przekleństwem? To nasze 'sky is the limit'? Bo mamy nagle nieograniczone możliwości, możemy wszystko, zewsząd atakują nas motywujące idiotyczne obrazki (tak właśnie, idiotyczne), Twoje życie w Twoich rękach, życie jest jedno... to wszystko nas przytłacza. Czujemy przymus życia przez wielkie Ż, dokonywania zmian, rewolucji, sensacyjnych przeżyć i doświadczeń.

    W życiu ważne jest samo życie.
    Męczy mnie dorabianie ideologii do życia, wpychanie do głowy, że możesz WSZYSTKO. Nie, nie możesz wszystkiego. Nie przesunę Giewontu, nie wymyślę żarówki, nigdy nie będę znanym kardiochirurgiem. Ale w ramach swoich możliwości, danych nam od Boga albo kogoś innego, w kogo wierzymy lub nie, które same wypracowaliśmy bądź dostaliśmy od losu, możemy bardzo wiele. W naszych niezmierzonych granicach codzienności mamy przeogromny wybór, swobodę działania... I to mnie czasem przytłacza. Chociaż w ostatnich dniach zaczyna mi się klarować to, do czego wszyscy dążą, czyli odnalezienie swojego 'przeznaczenia'. Zaczynam widzieć coś, czego naprawdę chcę, co da mi satysfakcję. Szczególnie po studiach poczułam ten bezmiar możliwości, kiedy system mnie wypluł. Po pięciu latach nauki często kretyńskich rzeczy, wypluł mnie i zostawił samej sobie. Niesamowite uczucie:)

    Rozpisałam się, wątpię, czy to przeczytałaś:p
    ale lubię tu wchodzić do Ciebie, jest ciekawie, można samemu pomyśleć, wypisać się...:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię Cię odwiedzać i to nawet bardzo. Zawsze jakoś tak zmuszasz mnie do refleksji, jakiejkolwiek, nieważne czy ma sens czy nie, tak po prostu dobrze tu czasem zabłądzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajnie piszesz : ) grunt w tym, żeby podejmować odpowiedni decyzje w swoim życiu. to bywa jednak zazwyczaj naprawdę ciężkie... pozdrawiam! obserwuję ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnym cytatem rozpoczęłaś tą notkę!

    A ja takie ciasto nazywam śniadaniem, a nie deserem i już, po sprawie ;)

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)