środa, 27 listopada 2013

“Rozcieńczam się, odbarwiam, mam kolor powietrza.” Grzegorz Kaźmierczak

Mam wrażenie że się rozcieńczyłam w tych wszystkich przepisanych mi rozpuszczalnych niedziałających witaminach. Odbarwiłam się kompletnie biorąc białe jak kreda tabletki. Jestem blada jak ściana czyli jak zawsze. Zasadniczo nie odstaje od normy choć zdrowych rumieńców brak. Są za to lekko obtarte place próbujące odkręcać kolejne tubki i buteleczki z ciemnego szkła. I jakiś nowy uraz. Stary-leczony przez rok. Znów odnowiony. Do przychodni.Lekarzy.Wypisywania kart. Czekania na wyrok. Wychodzenia bez śniadania by zrobić badania z których nie wynika tak naprawdę nic nowego próz odchudzenia portfela. Ogólnikowe słowa, utarte lekarskie frazesy są męczące. Wykańczające. Psychicznie. Bardziej niż dolegliwości.

Dwa tygodnie użerania się z lekarzami to ponad moje siły zwykłego śmiertelnika. Ale to już koniec. Machamy ładnie pani lekarz numer jeden. I pani lekarz dwa,tej z przychodni nocnej. Żegnamy panie recepcjonistki.I pozostałych pacjentów. Starsze panie,które kulturą i dobrymi słowami chyba nigdy nie nie zgrzeszyły(tak inne od starszych ludzi,którzy mnie ostatnio spotykają w windzie bloku, na zajęciach i w pociągu-bo są naprawdę istnieją. Mili starsi ludzie. Z optymizmem przyglądający się Nam młodym,którzy miotają się między przystankami,uczelniami i pracami)Och i małego chłopca obdarowującego ostatnio w poczekalni obrazkami własnego autorstwa i szerokimi uśmiechami.

Niczego mi nie brakuje jeśli mówimy o ten krąg przychodniach zawiłości leczniczych.Już skończyłam ten etap tułaczki po przychodniach i gabinetach lekarskich.

No może jednak tego promiennego uśmiechu i rysunku wciskanego przez 5latka próbującego wytłumaczyć mi w poczekalni jak fajny jest Ben 10.



Projekt śniadanie. Dzień kolejny.
Kanapki ze szpinakiem,awokado i pomidorem. Posypane pietruszką. Przyprawione nieprzyzwoitą wręcz ilością soli morskiej i pieprzu.



4 komentarze:

  1. ściągnęłam Cię tu chyba telepatią :) a co to za choróbsko tak tobą poniewiera ! rozpraw się z nim raz a dobrze !

    OdpowiedzUsuń
  2. don't worry bejbe :* nakurwiam ostro chemię ,biolo i fizę, medycynaaaaaaaa czeka na mnie, zajmę się Tobą już bardzo niedługo (za jakieś 10lat, no o ile zdam polski w co mocno wątpię po mojej próbnej maturze i niesamowitym wypracowaniu o studentach). napisałabym jeszcze że jestem zdrowa jak koń ale nie będę Cię dobijała i tak jesteś biedna :(
    Buzi F:* weź spróbuj pić dużo Amol, ohydztwo to i zmora gimnazjum ale na mnie działało

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początek oddaj mi tę zielonę filiżankę.
    Dajesz?
    Dzięki.

    Cokolwiek się dzieje, cokolwiek Ci dolega. Czy to przeziębienie, czy coś więcej. Bez względu na nazwę - nie lekceważ. Mam spooore doświadczenie w podobnych kwestiach i doskonale wiem, jak mści się organizm, który został zlekceważony. I doskonale wiem, jak to jest chodzić od lekarza do lekarza, nierzadko ze łzami w oczach, z paraliżującym strachem.

    Wszystko, absolutnie wszystko, da się przejść:*

    OdpowiedzUsuń
  4. kubek pełen szpinaku zamiast kawy, kto porwał Fabiolę?!

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)