środa, 20 listopada 2013

"W listopadowy wieczór wchodzisz lekko i obojętnie ponury nastrój żegnając z wdziękiem, mówisz chodź, poprowadzę cię bezpiecznie wśród przechodniów rozmazanych mgłą codzienności nie dogoni nas szarość ani pustka jesiennej nicości..." Adam Ponichtera



Projekt śniadanie. Dzień kolejny
Edycja 2.

Cynamonowe placki z wiśniami. Smażone na maśle. Podane z białą wedlowską czekoladą z ziarnami kakaowca. Skropione domowym pomarańczowym syropem. W tle fantazyjnie rzucona ściera.



Boję się,że listopad skończy się za szybko i nie zdążę się nim nacieszyć.

7 komentarzy:

  1. Wreszcie jakiś nowy wpis ;) Szkoda, że taki krótki ;) A te placki pomyliłam na początku z tostami francuskimi, sama nie wiem czemu, może po prostu dlatego, że ciągle za mną łażą ;) Tak zachwalasz tę czekoladę, że czuję się wręcz zmuszona do spróbowania jej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się listopad zawsze dłuży. Zawsze ;) Za to grudzień kończy się szybciej, niż bym chciała.
    I podoba mi się cytat, ta jesienna nicość. No i placki też :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "fantazyjnie rzucona ścierka" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze, ta ścierą mnie urzekłaś, a tak poważnie, placki super apetyczne :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeju Ty wiesz, że ja też się tego boję?! On tam szybko pędzi... Nie dalej jak wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu... myślałam o tym, że czekam cały rok na zmianę czasu, na listopad, na grudzień, na marudzących wiecznie ludzi na szybko pojawiające się ozdoby w sklepach, na narzekanie, że buro i szaro. I boję się, że lada moment będzie głupkowaty i szczenięcy Sylwester i styczeń, który zwiastuje już nowe rozdanie, zaraz przeklęta wiosna i znowu czekanie...

    Jak to zrobić, żeby się cieszyć dwa razy bardziej, skoro wydaje mi się, że już cieszę najmocniej!:))

    Nie wiem co prawda, czy Twój listopad jest miły Tobie z tych samych powodów, co i mnie. Napisałam o sobie, wybacz:))

    Fantazyjnie rzucona ściera szalenie mi się podoba, w ogóle to zdjęcie takie... niepozornie ładne, wiesz?:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie listopad przelatuje strasznie przez palce mimo, że wtedy mam urodziny i że to powoli czas przygotowywać się do świąt. Całkiem nie wiem kiedy z pierwszego zrobił się 21. Wróciłam do pisania bloga chyba właśnie głównie z tego powodu. Jakoś ułatwia mi to łapanie czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się nie boję, że mi listopad przeleci, on to już robi! Bez mojej zgody leci jak szalony! Ale próbuję dotrzymać mu tempa :)

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)