niedziela, 29 grudnia 2013

"Bach, przylgnąłem do okna, nie istnieję, mam wakacje od bytu, w końcu to niedziela, nie?" Marek Bieńczyk

Niedzielne poranki są rozlazłe. Po prostu.One tak mają. I niczym tego nie zmienisz.
Niedziela wciąga  powoli w niezauważalny wir każdego kto stanie na jej drodze i wstanie z łóżka przed godziną dziewiątą.Możesz walczyć. Możesz się sprzeciwiać. Ot Twoja wolna wola. Dobre chęci są zawsze w cenie. Proszę.Nie spodziewaj się jednak cudów po niedzielnym poranku. Możesz zakładać,planować,nastawiać budzik,stawiać w pobliżu łóżka buty biegowe(najpewniej kot/pies weźmie jeden z butów w zęby i zaniesie na drugi koniec pokoju więc nawet nie próbuj...) czy szykować sobie stos notatek do przejrzenia(w najlepszym wypadku kot poloży się na nich spać, w najgorszym...sam sobie wyobraź co się z nimi stanie), zakładać napisanie połowy projektu i przeczytanie połowy leksykonu.

I tak nie zrobisz nic konstruktywnego no może prócz zjedzenia śniadania i wypicia kawy.
A zresztą nawet jeśli byś chciał drogi Czytaczu Czytelniku - to wiesz,że takie robienie czegoś konstruktywnego w niedzielę rano jest sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem niedzielnego poranka?


Projekt śniadanie. Grudzień.
Dzień 29
Kawa,jedzone w łóżku do spółki z kotem grzanki z salami,żółtym serem,plastrami pomidora i czarnymi oliwkami. W przelocie złapana mandarynka i próba ogórków kiszonych Mamy.





9 komentarzy:

  1. Ej no, ja dzisiaj właśnie planowałam wziąć się za robotę :D Kanon sam się nie przeczyta ;) Ale mi narobiłaś smaka na takie grzaneczki! Dodałabym jeszcze sosu czosnkowego! Szkoda, że jestem w domu i tyle tu wszędzie jedzenia :D A dupa rośnie! Ale jutro na śniadanie też chyba wygospodaruję trochę miejsca na takie grzaneczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w godzinach okołopołudniowych to się zmienia. Niedziela po południu jest bardziej łaskawsza dla chcących coś zrobić,ale rano...rano nie ma szans.

      Też już wstaję. Też już idę. Trzeba w końcu znowu coś upiec,spakować się,pouczyć się trochę ...

      Usuń
  2. Lol, ten wpis jest (d)o mnie! :D "stawiać w pobliżu łóżka buty biegowe" taaa, nie wyszło ;)
    To zdjęcie z kawą jest genialne!

    OdpowiedzUsuń
  3. ale prawdziwe piszesz o tej niedzieli. ja mam zawsze taką egzystencję w te dni, taki niedzielny niebyt. ale zawsze planuję zabrać się do roboty... czasem wychodzi!
    oby dzis też się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serio piec ci zabiera kapcie? Mam nadzieję, że to jednak niewinny pies. No bo tak właściwie, jeśli pomyśleć sobie co by zrobił z nimi piec, i o powrocie do ciebie tylko czarnego, zwęglonego proszku... to chyba lepiej podzielić się kapcami z psem, a nie z nim, no nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Ale literówka! Juz poprawiam- dzięki za zwrócenie uwagi!:;

      Usuń
    2. Tak,chyba lepiej podzielić sie z psem. Na drugim miejscu z kotem(mój jest bardziej niszczycielski niż pies!) a jeżeli juz kot je dorwie to kapcie będą sie nadawaly do pieca tylko...

      Usuń
  5. Cała prawda o tej nieszczęsnej niedzieli ! Tyle planów i postanowień a zawsze wychodzi tak jak nie powinno - całe plany poszły w las .
    Ech te niedziele ;)
    Widzę fajnego towarzysza miałaś przy śniadaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Osz Ty niedobra :* uświadomiłaś mi właśnie jak dawno nie jadłam grzanek ! Ale,.. ale.. gdzie jest KETCHUP?!

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)