sobota, 7 grudnia 2013

Mikołajki 2013 / "Last Christmas I gave you my heart But the very next day you gave it away This year To save me from tears I'll give it to someone special " Wham

Mikołaj i Ksawery. Dwaj faceci,którzy zawładnęli moim piątkowym dniem. Dzięki Ksaweremu musiałam wstać godzinę wcześniej(Dzięki Stary,no naprawdę, pozdrawiam wszystkich poruszający się kolejkami miejskimi xoxo). Dzięki Mikołajowi musiałam logistycznie ogarnąć przewiezienie się na uczelnie z dwoma torbami podróżnymi,torbą z prezentami dla Kate, z wódką dla Rodzynka :* i paką 60ciastek maślanych i pierniczków by osłodzić znajomym uniwersyteckie życie.

Myślałam,że czapka mikołaja ochroni mnie przed złem całego świata i wydmuchaniem przez Ksawerego. Jakżesz się myliłam! Ksawery to charakterny energetyczny orkan chłopak,który sobie w kaszę nie da dmuchać!

Ale wiesz Orkan?! Nie ze mną te numery! Mikołajki spędziłam na uczelni,biegając od osoby do osoby z uśmiechem kretyna numer 15001900 "Udanych Mikołajek Bejboszu!" ubierając kodeks cywilny w czapkę Mikołaja. A potem lekką ręką licząc jakieś 190minut  siedzenia na walizkach,romansując z KC w Gdańsku Głównym oczekując pociągu relacji Gdynia Główna-odczepiane wagony w Bydgoszczy do Poznania-Katowice...
A mój pociąg-kierunek południowy-na Katowice odjechał o 15:19....

Ale teraz już wiem-Mikołaj ma ciężką harówkę. Seriously. Naprawdę nie wiem jak on to robi,że wszystkie dzieci dostają prezenty na czas-ach no tak...już wiem-Mikołaj korzysta z reniferów,a nie polskiej kolei ;)No i ten stres czy Kate spodoba się prezent?


Droga Julko jestej najbombastyczniejszym Mikołajem ever! <3 I nawet nie wiesz jakie katusze przeżywałam odbierając w czwartek paczkę z poczty...Pachniało niebiańsko. Obmacując stwierdziłam,że toto może być coś wydzierganego-ale tak ładnie pachniało...Potem zmieniłam opcję na kawowe ciastka kończąc na...no nie ale jednak paczka jest ciut twardawa więc to nie szaliczek wydziergany na drutach ani nic....Maybe granola kawowa?

BYŁO LEPIEJ. DOSTAŁAM KAWĘ! <3 herbatkę, czekoladki, kubeeeeeczek(taki sam kupił Mikołaj mojej wylosowanej osobie i  z żalem oddawał,ale to był ostatni w sklepie, no i .... JULIA dziękuuuuujęęęę! :* 
P.S.Uratowałaś mi życie czekoladkami gdy dogorywałam na dworcu.




7 komentarzy:

  1. Takie czekoladki to znikają lotem błyskawicy, a kawa pita z porządnego kubasa stawia na nogi!:))

    Ja też jestem pełna podziwu dla Mikołaja. Skoro my mamy problem z dostaniem się do drugiej dzielnicy miasta czy innego miasta, a on... ma facet łeb!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. No ba, w twojej paczce ni mogło się obyć bez kawy to wiedzą chyba wszyscy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. w twojej paczce kawa to konieczność :)
    no i to zdjęcie z kodeksem - oddana całkowicie w stronę prawa i nauki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dostałaś pyszne czekoladki Lindt ;) Mniam, w sam raz na huragany :) PS Dzięki za rzeczowe wyrażenie opinii o Chodakowskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniałości dostałaś i wspaniałości podarowałaś! FABIOLA NA MIKOŁAJA! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. no, kawa rzecz święta, nie mogło być inaczej :D

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)