czwartek, 26 grudnia 2013

"Obudziłem się rano ze strasznym pragnieniem, by cały dzień leżeć w łóżku i czytać." Raymond Carver

Dzisiaj za to spałam. Spałam do późna.Nie zjadłam śniadania-wypiłam w zamian dwie kawy.Zaraz potem obiad-nie,nie opłacało się jadać śniadania. Było w zamian małe co nieco jak to mawia jeden z moich idoli(Kubuś Puchatek) z makowcem i piernikiem w roli głównej.

Kolędy i piosenki świąteczne przejadły mi się już jakoś nawet dwa dni przed wigilią. Tak samo jak oficjalna interpretacja świąt.Trzeba było szukać czegoś innego. Alternatywnego.Drugiego dna. Innego znaczenia niż to wtłaczane nam przez Biblię,komercję,media...

Bo święta mają w sobie coś z niespokojności  i mroczności ciemności za oknem. Przesytu tym rokiem. Niedoboru wiary. Braku nadziei na dłuższe dni.Połowinek jesienno-zimowej części roku. Ciemności krótkich dni. Szamotania się z nastrojem.Przemęczeniem. Przesileniem roku. Leczonych pierwszą gwiazdką,bliskością rodziny,dużą ilością jedzenia,ciepłem kominka i mruczeniem zadowolonego kota.

Saturnalia. Mitra. El Gabala.Sol Invictus.
Nie tylko Narodziny Pańskie.







5 komentarzy:

  1. Pamiętam, jak kiedyś pisałaś, że nie lubisz świąt, a ten post, gdzieś pomiędzy linijkami, myślę, przesączony jest właśnie zadowoleniem z nich?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszcze Ci poranka bo mój był dzis w pracy a teraz strasznie boli mnie głowa, czy to zima czy wiosenne przesilenie?
    Ciesz sie wolnościa i dosłownie i w przenośni :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. czasami już nie opłaca się jeść śniadania... pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kawa to zawsze dobry pomysł ;)
    Szukanie drugiego dna. Hmm, tak. Zawsze. Uwielbiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. a ten piernik, to chyba u mnie w domu zdjęcie zrobiłaś. no taki sam Olalalala!

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)