piątek, 31 stycznia 2014

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce."Sonia Pohl

Dźgnęłam palcem leżący mięsień w pudełku. Odrobinę zarysowałam paznokciem.Tym razem niechcący,no naprawdę! Och weź się nie gniewaj!

Odłożyłam to tam pewnego grudniowego dnia. A niech leży,zamarza,kamienieje,żyje własnym biciem, ma święty spokój. Niech się tam leczy. Stwierdziłam. I tak już dużo przeżyło. Niech ma trochę rekonwalescencji to serce moje. Zamknęłam pudełko.

Zapomniałam.

W pobliżu zagubionej strony notatek większych postępów wczoraj nie poczyniłam. Ale znalazłam pudełko. Odkurzyłam je.Pochuchałam. Podmuchałam. W sumie jak nowe. Ucieszone zabiło wywijając młynka. Po chwili jednak wracając do stanu li i jedynie stosownego zainteresowania swoją właścicielką. Tylko trochę obrażone. Niczym kot. Ono tutaj rządzi. Nie Ty. Nadal lekko zniesmaczone tym zapomnieniem.Spogląda z wyższością i się zastanawia jaki numer wywinąć. Ono wie.

Jedenaście stopni poniżej serca.A i tak już teraz wystarcza śniegu na parapecie by zakopać w nim serce na najbliższe dwa tygodnie. No to co serce? Wskakuj w śnieg. Już już. Bez gadania. Och zamknijżesz się. Nie widzisz? Zajęta jestem! Wypad za okno. Pogadamy. W przyszłym tygodniu. Albo w walentynki.

Projekt śniadanie. Styczeń jeszcze.
Ostatnie śniadanie w styczniu.Placki jabłkowe  słodzone melasą. Syrop z cebuli. Kawa. Dużo kawy. I mało snu.




poniedziałek, 27 stycznia 2014

"Doktor (...) smutno pokiwał głową i odszedł, powiedziawszy gospodyni, że już nie przyjdzie, bo nie należy przeszkadzać ludziom popadać w obłęd." Antoni Czechow "Sala nr 6"

Co robiła Olala w weekend? Siedziała pod nieswoim kocykiem z kubkiem kawy i robiła wywiad wśród facetów o białych koszulach.Wspólnie i w porozumieniu z Kate.

Czytanie o koszulach tylko od Emanuel Berg pomiędzy tymi kupowanymi przez Mamę i "wyglądam w nich jak worek kartofli" aż po : "koszulę ubieram na wierzch,a pod spód no wiesz żonobijka znaczy się podkoszulek no bokserka sama wiesz widzisz mnie czasami przecież" wykańcza.

Pomiędzy pisaniem budżetu,ogarnianiem międzynarodowych konwencji i kichaniem zajmuje mnie odpowiadanie na pytania: A mogę wysłać zdjęcie w koszuli we wzorki?, A ja w błękitnej-bo w białej wyglądam niekorzystnie. Mogłabyś wybrać z tych trzech zdjęć które przesłać dalej? 

Jak się czuli? Cóż...W koszuli czuję się wybornie.Jak wielki Gatsby i jak wilk z Wall Street! Ale też
Zakładam ją gdy muszę. Chciałbym koszule z logo naszej uczelni...Najlepiej bez,bo na plecach mam zarąbistego smoka...Dziewczyna mi kazała. 

A ja codziennie noszę.W sumie obojętnie jak byle nie do rurek.Lubię podwinięte rękawy.Koniecznie w paseczki. Spodnie-nieważne,ważne są buty...o butach też coś robicie? Mam ekstra kolekcje biegowych....

*Ej przysłałabyś przy okazji notatki z międzynarodów? Proszę!*

 Na wigilie u mojej polskiej dziewczyny. Tylko. Na urodziny mamy. Bo na co dzień to niebieskie. Czemu nie białe? Bo nie. Wole w paseczki i kratkę i lekkie wzorki. Lepiej wyglądam.  Tylko na smutne okazje. Na jakie? Na egzaminy i pogrzeby. 

Mam znalazłem koszulę! Już się zabieram za procedure. Ale jest pognieciona. Czekaj....

*Mamooo wyprasujesz mi koszule?!
Sam sobie wyprasuj przecież umiesz!
Siostra.....co robisz?!*

U mnie w sumie razem 22 koszule z białymi.I z muchą je noszę. Albo krawatem. A najlepiej bez i rozpiętą. Wliczać białe w paseczki do białych czy to osobna kategoria? Hej hej poczekaj jeszcze te w praniu które są...

Poczekaj Kochanie,jeszcze chwila, zaraz idziemy spać - ja tylko muszę policzyć moje koszule!




Przy okazji i moje koszule. I butelka wina znaleziona w skłębionych wypranych koszulach czekających na wyprasowanie na dnie szafy... podczas pewnych wieczornych poszukiwań ubrań na rano. I tak jak chłopcy-zdecydowanie- wole te w błękitne paseczki,karteczkę i wzorki. A białe-białe wolę z czarnymi guzikami. No co? Też mam swoje wymagania-chociaż mniejsze niż panowie.



piątek, 24 stycznia 2014

"Puchatek obudził się nagle z uczuciem dziwnego przygnębienia. To uczucie dziwnego przygnębienia miewał już nieraz i wiedział, co ono oznacza. Był głodny." A.A.Milne

Karolina-dzięki za podsunięcie cytatu na dziś!

Nadrabiamy nieobecne śniadania. Te wszystkie podczas których biegaliśmy po przystankach tramwajowych i autobusowych. I kiedy przesiadaliśmy się z nich na kolejki miejskie. I uczyliśmy się. Pracowaliśmy. I przesiadywaliśmy wpółprzytomni na ćwiczeniach. A czasami wykorzystywaliśmy te 10minut na pospanie na rzecz śniadania biorąc do torebki w biegu banana i 3mandarynki.

Dzień Dobry. Zdecydowanie dobry. Takie wspólne śniadania lubię najbardziej. Zarówno te pieczone o 7mej rano i wiezione skmką na wydział. Jak i te z dostawą książek z biblioteki i wydrukowanych ustaw-prosto do mojego łóżka.

Projekt śniadanie. Styczeń

Czwartkowe cynamonki i dżemorki(?) które dzielnie przetrwały podróż kolejką na wydział.


Cukierniane coś a`la croissanty z malinami. Pół dziwnego czegoś z polewą białą. Sok pomarańczowy. Kawa.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

"(...) są tacy, co trzymają tajemnice w słoikach." Tove Jansson Muminki

Blue Monday roku 2014? Nie sądzę. 

Recepta na blue monday




Ustne zaliczenia o ósmej rano nie stwarzają przyjaznych okoliczności do jedzenia śniadań.
Soł sorry organizmie.

sobota, 18 stycznia 2014

„Połączone wonie czekolady, wanilii, rozgrzanej miedzi i cynamonu odurzają wspaniale sugestywnie (...) Przenoszę się teraz. Jestem z Aztekami przy ich uświęconych obrzędach. Pokarm bogów kipi i pieni się w kielichach. Gorzki eliksir życia. Sodoma i Gomora przez słomkę...” - Błażej Popławski

Ona pyta Ty odpowiadasz. On pyta Ty odpowiadasz.
Zwykła kolejność rzeczy. Co jeśli sytuacja się obróci?

Kolejka zajęciowych odpytywanek.
Wyrafinowany sposób gnębienia.
Nie to żebyśmy byli bardzo źli.
To tylko tak na jednych zajęciach.
Może dwóch...

Rozkręcam machinę.
Zadaje niewinne pytanie.

Pytanie przekierowane do Nas. Piłeczka odbita. Sprytnie.
Osoba X z ławki Y.  Rozgląda się. Odpowiada.
Spogląda na grupę. Kiwanie głowami. Ukryte uśmiechy.
Ona chwali. Już niemalże wpisuje plusa za kazusa...
Gdy pan Z podnosi się z ławki. Poprawia.
Pani G. dodaje trzy grosze.

1:0 dla Nas. Gracie dalej?

Ty pytasz. Prowadzący nie odpowiada.
Słodkie spojrzenie oczu w górę. Na boki.
Chwila zawahania. Lekki uśmiech stresu.
Zapowietrzenie. Obserwujemy.Niczym hieny i harpie.
Wpatrzone 20 par oczu tylko w Ciebie.
Odpowiesz?-Nie wiem.
To nie wiesz. Spoczi.
I wychodzimy na zero.

Zero zero,a tymczasem to nie nasze ostatnie słowo.

Wariant:Nie wiem,ale sprawdzę. 
Już punktowany. Całe dwa.
Punkty dla niego.
Wbrew pozorom tak przegrywać.
To my lubimy. Suto punktem zarzucimy

To jest gra. Takie są zasady gry.
Zagrasz i Ty?

Gra giereczka. Indeksiki na stoliki.
I co grupo droga ma?
Pani magister no przecie nie pamięta już pani tego odpytywania pani na zajęciach,coooo?!

Sponsorem nieobecności wczorajszego śniadania były zajęcia na 7.15
Dzisiejsze śniadanie z sobie tylko znanym wdziękiem i nieogarem-przespałam.
Upiekłam za to brownie czekoladowe z kaszą. I dużą ilością kakao i czekolady.
I tak jakby ono robiło mi za śniadanie dzisiaj.



http://siaskowe-gotowanie.blogspot.com/2014/01/brownie-jaglane-z-orzchami-macadamia.html

czwartek, 16 stycznia 2014

"Lodowce już podchodzą pod nasz dom. Spod twoich powiek patrzy na mnie śnieg. Codziennie rano zmywam z twarzy szron. Na naszych mapach nie ma ciepłych stref - Grzegorz Ciechowski - Arktyka"

Dziwny ten styczeń. Podejrzanie cichy i spokojny. Bez zawirowań(innych niż pogodowe). Bez rozdzierania serca na pół. Bez rozrywania sobie duszy na strzępy. Bez przekłuwania szpilkami płuc. Dni bez wyrzutów i większych emocji.Po burzliwej końcówce listopada i grudnia...Aż dziwne. Nietypowo przytulnie bezpieczny. Doprawdyż. Chyba pierwszy raz od pięciu lat.

Bawi się z nami ten styczeń. Ale spogląda w zasadzie łaskawie.Z ciepłego i wiosennego zmienił się w oziębły i testuje organizmy wahaniami temperatur. czyniąc z najbardziej oziębłych-tymi,potrzebującymi ciepła dotyku obecności oddechu drugiej osoby.I nie poradzisz po prostu nic. Możesz się tylko temu poddać. Zlodowacenie ludzkie+ zima za oknem=oziębłość do kwadratu. Musisz kogoś wtedy przytulić. Koniecznie.Inaczej zamarzniesz od środka.

Czyni nas wrażliwymi na  głupie minus cztery po czasie wskazywania 10 stopni na plus. I bezbronnie podatnymi na gesty chociaż przecież już wszystko dawno zamarzło. Nawet piekło. I to trzy razy. Przynajmniej u Nas na pomorzu. Włącznie z moim okiennym parapetem. Pokrywa go warstewka lodu.A przecież moje serce nie zamarzło. To ty masz serce? Zabawne bardzo zabawne.Przecież to już kiedyś było. Ale nie zimą tylko latem.Zamknij się. Zastanawiam się czy parapet jest oblodzony czy moja dusza.

Piekę zimowe warzywa. Pije kakao doprawione miodem z maliny leśnej.
Przygotowuje się psychicznie na jutrzejsze zajęcia o 7.15
I zastanawiam się co robisz beze mnie.

Projekt śniadanie. Styczeń.
Dzień 16
Niemożliwie słodki,przejrzały banan(którego pani nie chciała mi sprzedać usilnie wciskając zielone,po tej samej cenie,ale no naprawdę dziewczyno jesteś pewna ,że chcesz akurat te przejrzałe?!)  i garść karmy dla studenta.  

I dopiero na wydziale kawa. I śniadanie właściwe w przerwie pomiędzy słuchaniem o wyrzucaniu amfor z winem na mieliźnie(skandal jakiś no),a wynagrodzeniem za ratownictwo dla kucharza(no przecież tak mówi orzecznictwo i jurystów praktyka...) pod warunkiem że parzył dobrą kawę...







sobota, 11 stycznia 2014

„Zaraz zrobimy kawę. Wprawdzie nie mam kawy, filiżanek i pieniędzy, ale od czego jest nadrealizm, metafizyka, poetyka snów.”T.Różewicz z "Kartoteka.Kartoteka rozrzucona"

Nikt nie ostrzegał mojej duszy przed tym deszczem i wiatrzyskiem. Nikt nie raczył wspomnieć o przejmującym do szpiku kości zimnie zaraz po wyjściu na gdańskie ulice. O sztormie wyziębiającym całe nabrzeże.O sierpowatym chudym księżycu straszącym zza chmur podczas bezsennych  nocy.

Na szczęście Kate wiedziała.

O widmie sesji, nocnych posiadówkach i problemach ze wstawaniem o poranku by doczłapać się do kuchni po kubek życiodajnej kawuni. I zrobiła takie małe cudeńka!

Forma do kubeczków, zabawa z porcelaną,wypiekanie,malowanie,napisy-wszystko zrobiła sama swoimi zdolnymi łapkami Kate. Och zapomniałam-i wysłuchanie mojego zrzędzenia-też Kate!  W dodatku zaczarowała pocztę-nic się nie pobiło, wszystko doszło już następnego dnia. I można było lecieć o kuchni i robić przez cały wieczór kawę,po kolei, dobierając kubki pod podręczniki i kodeksy.

A Ty? Jaki chciałbyś/chciałabyś kubeczek?




DZIĘKUJE!
Kawa w nich smakuje cudownie! Cudowniej niż w innych kubkach! NAPRAWDĘ!


czwartek, 9 stycznia 2014

Są we mnie dwie kobiety. Jedna pragnie namiętności i przygód. Druga natomiast chce być niewolnicą rutyny, życia rodzinnego, drobnych spraw, które można zaplanować i wykonać. Zmagają się we mnie przykładna pani domu i prostytutka. Spotkanie tych dwóch kobiet w jednym ciele jest bardzo ryzykowną sprawą. Bo to współistnienie dwóch boskich energii, dwóch przeciwstawnych światów i może się zdarzyć, że jeden świat zniszczy drugi. — D. Terakowska "Ono"

Nie wiedziałyśmy,że tak można. A jednak można. Czuć się jak styrana życiem żona. Nie będąc niczyją żoną. Nie będąc nawet konkubiną. A nawet dziewczyną.Dwa razy w tygodniu piłam kawę z kimś innym. Spójrz. Ja nawet nie piłam już z Tobą kawy.

I szczerze powiedziawszy naprawdę nie chcę Cię jutro znowu widzieć.
A właściwie dziś.
To już męczące.

Nadal czekasz na przeprosiny?Czekaj.
 Tak bardzo chciałeś mojego szczęścia-właśnie mi je dałeś. Dziękuje.Dziękuje za ciszę po raz pierwszy od wielu miesięcy. Za święty spokój.
Brak telefonów. Brak wiadomości. Jak mi dobrze.

Koniec rollercoasteru uczuć. Koniec never ending story.
Odetchnęłam. I jestem w punkcie wyjścia jak przed dwoma laty.
Historio wiem,że lubisz się powtarzać,ale proszę nie tym razem.

Projekt śniadanie. Styczeń.
Dzień 9
Naleśniki na mleku orzechowym z mąki pszennej i jaj. Smażone rano ze stosem notatek. Z dżemem skandynawskim.Zapakowane w sreberko. Jedzone o nieprzyzwoitej porze w doborowym towarzystwie na auli(tam jest zakaz jedzenia,ale Ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii) zapijane kawą i zajadane domowymi truflami. Śniadanie idealne czyż nie?





niedziela, 5 stycznia 2014

"Chciała osiągnąć wielkość, w której jej małość by się zatraciła." Milan Kundera

no Olala. Już już wracajżesz do rzeczywistości Bejbosz.Bo za kilka dni ego będzie bolało. Już już -uczymy się,czytamy,przygotowujemy.
Och! Żadne tam ja chce poczytać,ja chce obejrzeć. A co to notatki Ci nie wystarczają? No wiesz co?! I wylatujesz tu nam z jakąś poezja i wgle? Ius est ars boni et aequi. Masz coś chciała. Co nie chciałaś? Kręcisz głową. Oj no weź! Poetycko bardzo jest. Nawet po łacinie.Lubisz łacinę?
A teraz pracuj

twoje ego
pozdrawia

Projekt śniadanie. Styczeń.
Dzień 5
Kawa,łyżka miodu. O ósmej rano.
Zupa ogórkowa z wczoraj zabielana mlekiem ryżowym. O dwunastej sześć.
Jakoś nam nie po drodze z tymi śniadaniami w Gdańsku. Oj bardzo.



sobota, 4 stycznia 2014

“Wyszedłem na zewnątrz i ruszyłem zdecydowanym krokiem przez smog. Oczy miałem błękitne, buty stare i nikt mnie nie kochał.” Charles Bukowski “Szmira”

Wstawaj! Dosyć spania! No już!
Mało snu. Mru?


Projekt śniadanie. Styczeń.
Dzień 2. Śniadanie  było niedobre. Niesmaczne. Takich tu nie chcemy.
Dzień 3. Śniadanie było dobre,ale nieuwiecznione,pociągowe i niefajne.
Takich śniadań też nie chcemy. Takich  smutnych i na dodatek w dziwnym towarzystwie.

Dzień 4. Że niby weekend.
Bułka lidlowska. Z masłem. I kakaowym dżemem wiśniowym


środa, 1 stycznia 2014

"I see fire. And I see fire.Feel the heat upon my skin. And I see fire burn on and on the mountainside..." Ed Sheeran

Projekt śniadanie. Styczeń.
Dzień 1. Nowy Rok.
śniadanie z cyklu "śniadania u dietetyka"-Co chcesz?! Jajecznicę,naleśniki,placki,gofry?

Jajecznica,kanapki z awokado,pomidorem,solą i pieprzem...a niektórzy dojadali zeszłoroczną pizzę.Kawa,cola,woda z cytryną. Smacznego!




A Sylwester? Nowy Rok?



Sylwestra spędziłyśmy u Filipa. SIEMA!
z Siaśką


U Filipa w mieście -jak możecie zauważyć-zacne dekoracje były

I kino się też znalazło :)
Jedzenia które miałyśmy nie publikujemy,ale podobno lepiej Nas ubierać niż żywić.
Sylwestrowy wieczór spędziłymy magicznie. Z elfami,krasnoludami,hobbitami,gollumem i smokiem :)
W pewnym momencie seansu poczułyśmy się jak w blogosferze kulinarnej...


Choć potem pozostało Nam już jedynie wzdychanie do Legolasa Smauga
Glum Glum Gollum
Nowy Rok  rozpoczęłyśmy na dachu kina. Oby tak smaczny jak poprzedni!




Cześć wszystkim w Nowym Roku. 
Proszę usiądźcie  spokojnie i zakochajcie się jak ja w tej piosence