czwartek, 16 stycznia 2014

"Lodowce już podchodzą pod nasz dom. Spod twoich powiek patrzy na mnie śnieg. Codziennie rano zmywam z twarzy szron. Na naszych mapach nie ma ciepłych stref - Grzegorz Ciechowski - Arktyka"

Dziwny ten styczeń. Podejrzanie cichy i spokojny. Bez zawirowań(innych niż pogodowe). Bez rozdzierania serca na pół. Bez rozrywania sobie duszy na strzępy. Bez przekłuwania szpilkami płuc. Dni bez wyrzutów i większych emocji.Po burzliwej końcówce listopada i grudnia...Aż dziwne. Nietypowo przytulnie bezpieczny. Doprawdyż. Chyba pierwszy raz od pięciu lat.

Bawi się z nami ten styczeń. Ale spogląda w zasadzie łaskawie.Z ciepłego i wiosennego zmienił się w oziębły i testuje organizmy wahaniami temperatur. czyniąc z najbardziej oziębłych-tymi,potrzebującymi ciepła dotyku obecności oddechu drugiej osoby.I nie poradzisz po prostu nic. Możesz się tylko temu poddać. Zlodowacenie ludzkie+ zima za oknem=oziębłość do kwadratu. Musisz kogoś wtedy przytulić. Koniecznie.Inaczej zamarzniesz od środka.

Czyni nas wrażliwymi na  głupie minus cztery po czasie wskazywania 10 stopni na plus. I bezbronnie podatnymi na gesty chociaż przecież już wszystko dawno zamarzło. Nawet piekło. I to trzy razy. Przynajmniej u Nas na pomorzu. Włącznie z moim okiennym parapetem. Pokrywa go warstewka lodu.A przecież moje serce nie zamarzło. To ty masz serce? Zabawne bardzo zabawne.Przecież to już kiedyś było. Ale nie zimą tylko latem.Zamknij się. Zastanawiam się czy parapet jest oblodzony czy moja dusza.

Piekę zimowe warzywa. Pije kakao doprawione miodem z maliny leśnej.
Przygotowuje się psychicznie na jutrzejsze zajęcia o 7.15
I zastanawiam się co robisz beze mnie.

Projekt śniadanie. Styczeń.
Dzień 16
Niemożliwie słodki,przejrzały banan(którego pani nie chciała mi sprzedać usilnie wciskając zielone,po tej samej cenie,ale no naprawdę dziewczyno jesteś pewna ,że chcesz akurat te przejrzałe?!)  i garść karmy dla studenta.  

I dopiero na wydziale kawa. I śniadanie właściwe w przerwie pomiędzy słuchaniem o wyrzucaniu amfor z winem na mieliźnie(skandal jakiś no),a wynagrodzeniem za ratownictwo dla kucharza(no przecież tak mówi orzecznictwo i jurystów praktyka...) pod warunkiem że parzył dobrą kawę...







7 komentarzy:

  1. Ta karma dla studenta mnie urzekła heh :D

    OdpowiedzUsuń
  2. studencka pasza ;) no i wiadomo, nie ma nic lepszego nic czarniutkie banany :D

    OdpowiedzUsuń
  3. zimowe warzywa? zimowe warzywa to seler, burak, pasternak, a nie zieleniutkie brokuły! a paszę studencką właśnie wcinam też. może pomoże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jem zimą tylko brokuły. I jesienią. Latem i wiosną mam lepsze warzywa do wcinania- mają wtedy smak nie to co teraz :(

      Usuń
    2. Co prawda to prawda, ubolewam nad zimowymi pomidorami i nad ich smakiem, a raczej nad jego brakiem :(

      Usuń
  4. heh, przejrzały banan mnie rozbawił ; ) zazywczaj wybierałam zielone, ale od jakiegoś czasu doceniam słodycz tych bardziej dojrzałych. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)