sobota, 4 stycznia 2014

“Wyszedłem na zewnątrz i ruszyłem zdecydowanym krokiem przez smog. Oczy miałem błękitne, buty stare i nikt mnie nie kochał.” Charles Bukowski “Szmira”

Wstawaj! Dosyć spania! No już!
Mało snu. Mru?


Projekt śniadanie. Styczeń.
Dzień 2. Śniadanie  było niedobre. Niesmaczne. Takich tu nie chcemy.
Dzień 3. Śniadanie było dobre,ale nieuwiecznione,pociągowe i niefajne.
Takich śniadań też nie chcemy. Takich  smutnych i na dodatek w dziwnym towarzystwie.

Dzień 4. Że niby weekend.
Bułka lidlowska. Z masłem. I kakaowym dżemem wiśniowym


4 komentarze:

  1. Ile masła, i ten dżem. Musiało być smakowicie! ;)
    Też lubię takie kanapki, niestety mój żołądek nie toleruje za dobrze tłuszczy zwierzęcych, więc muszę się obejść bez pysznego maślanego smaku :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekowiśnia! Ma jeszcze słoiczek.. chyba.. gdzieś...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mało, mało. 5 godzin to za mało, należy się odsypianie w dzień. (;

    Daj mi trochę tego dżemu. Albo więcej niż trochę. :D Swoją drogą, gdzieś jeszcze mam te bułki na dnie zamrażalnika. Takie smakują mi najbardziej. :3 (tzn. po odmrożeniu oczywiście :P)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiło mnie, jakie to mogło być "dziwne towarzystwo". Za bujna wyobraźnia ;)
    Kakaowa wiśnia brzmi smakowicie - może spróbuję z karobem? Hmm...

    OdpowiedzUsuń