wtorek, 25 lutego 2014

"Jeśli kiedyś zobaczysz w pochmurny dzień Postać bez parasola pijącą deszcz To poeta próbuje językiem swym spomiędzy kropel wyłuskać rym." Katarzyna Nosowska

Tadeusz czasami wpada na śniadanie.
Dzisiaj również.
I w końcu dał się uwiecznić(!)
Przedstawiam Wam Tadeusza.
Kolejnego współjadacza śniadań.




W sumie dobrze Tadeusz wybrał dzień-bo dzisiaj było smacznie ;)

Projekt śniadanie. Luty
Dzień 25


Szarlotka


poniedziałek, 17 lutego 2014

'To przecież nieprawda, że kiedykolwiek jesteśmy dorośli i że nas stać na samotność.' Halina Poświatowska


Projekt śniadanie. Luty
Dzień 17

Kasza jęczmienna gotowana w warzywnym bulionie. Wkrojona zielona papryka. Blanszowane główki brokuła. Mały pomidor. Trochę sera pleśniowego. Sok z cytryny. I posiekane pistacje. Jabłko. A na drogę i do kolejki - kawa. Gdzieś pomiędzy przedpołudniowym rozgardiaszem,a porannym nieogarnianiem życia i  świata-nieśmiertelne kanapki z awokado,sokiem z cytryny,pietruszką,solą morską i pieprzem.



piątek, 14 lutego 2014

„Problem nadwrażliwców polega właśnie na tym, że mogliby istnieć w wielu wersjach, ale życie jest tylko jedno i zmusza do tego, żeby byli przede wszystkim tymi, za których biorą ich inni.” - Marilyn Monroe

Popołudniem sennie kleją mi się oczy. Bardziej niż zwykle. To przez to słońce. Stwierdzam zazwyczaj.
Rzęsy posklejane czarnym tuszem poplątały się zupełnie. Kleją się. Do siebie nawzajem. Do białej poszewki. Do snu.
Herbaciane popołudnia. Kawowe poranki. Wieczory w nieodpowiednim towarzystwie.Chylą się więc ku sobie te moje powieki. Nie mogą przestać Kładę poduszkę na głowę. Świat ciemnieje. Popołudnie to czy wieczór? Nie już nie śpię A spałaś?
Noce w końcu spędzam z księżycem. Staram się tak bardzo  się staram. Ignorować. I właśnie wtedy spać. O poranku chociaż w sumie przed południem, jeszcze lekko sennie się wylogowuje. Do widzenia. Miłego weekendu.


środa, 12 lutego 2014

"Tak mi trzeba wiedzieć, że się ktoś o mnie troszczy w tym obcym świecie. I wiem, jak bardzo nie zasługuję na tę troskę - ja z moimi idiotycznymi depresjami i całą tą maszynerią spekulacji." Halina Poświatowska

Znowu wracam do mieszkania trochę zbyt późno.Później niż wracałaby grzeczna dziewczynka. Wcześniej niż zaplanowałaby powrót ta zła. W ciemnościach nocy rozjątrzonej światłami latarni. Wśród kropel deszczu,chłodu,Twojego ciepła zapachu wiosny w lutym. O czasie,w czasie wykradzionym dobrej książce i herbacie. Podręcznikowi do finansów. I prasowaniu stosu koszul  na ten tydzień.

Wracam późno,od deszczu trochę mokra,od Ciebie bardziej ciepła. Nieporadna też tak jakoś w obliczu tego wszystkiego. Niepewna siebie. Pewna Ciebie. Kilka zaprzeczeń.Nie, nie zostaje na noc. Mówię Ci dobranoc.Sobie nie. Nie mów mi nie. Nie chcę dzisiaj spać. Ać.

Zbłąkane samochody szumiące,przejeżdżające przez kałuże. Te pociągi też jakieś głośne nocą. I autobusy,autobusy też..Miasto za oknem żyje. Pulsuje. Za jasno jest. Księżyc wpada z odwiedzinami.Za głośne są dzisiaj moje myśli.Pisze póki mogę. Mogę,a nie muszę. To takie dobre. Po nocy porządkować siebie,stukając w klawiaturę.A nad ranem szukać przepisu na ciasta,które można upiec.


Projekt śniadanie. Luty
Dzień 12

W mgliste popołudnia smażę kawowe placki. Z borówkami. Gorzką czekoladą. Kakao. Z powidłami śliwkowymi i syropem truskawkowym.Za to w słoneczne przedpołudnia,po nocy spędzonej z Księżycem, z łóżka wyjść nie mogę. Ze śniadaniem Nam nie po drodze. W końcu pada na jabłka i gruszki. Skrojone. Pokrojone. Umazane masłem orzechowym i powidłami. Niefotogenicznie.


wtorek, 11 lutego 2014

"Współczesne leniuchowanie dzieje się nocą; teraz to sowy są muzami. Kina, wystawy, sztuki teatralne, balet, książki, seks, fantazja… Jakie inne godziny, skoro nie księżycowe, rezerwuje dla nas społeczeństwo dzienne, by to wszystko uprawiać? Kultura, rozkosz i ziewanie stały się ostatecznie nierozdzielne." José Carlos Somoza "Dafne znikająca"

Gram w czarne kółko, biały krzyżyk i czerwone serce.
Ot kratki płaszcza i włóczka szalika to to tylko czy może jednak gra?


Projekt śniadanie. Luty
Dzień 11.

Kanapki. Początkowo inspirowane Masterchefem Junior(jedyne co z tego wszystkiego umiem dobrze zrobić to ugotować jajko na miękko... swoją drogą...że też te dzieci nie pociachają sobie paluchów..)bo miały być z jajkiem na miękko. Ale stanęło jednak na jajku w koszulce do kanapki z masłem i szczypiorem. Pietruszkową kanapką z ketchupem i mięchem w galarecie. I eksperymentalną kanapką z wegetariańskim smalcem i krzywo pokrojonym ogórkiem kiszonym.


niedziela, 9 lutego 2014

" Nie przyzwyczajaj się do mnie, nie zapamiętuj mojej twarzy, nie pamiętaj ile łyżeczek cukru wsypuje do herbaty, zapomnij jak się ruszam, jak ubieram, jak pachnę. Nie przywiązuj się do mnie - ja mam w zwyczaju uciekać". Kathlyn Harrison



Chwile zwątpienia,niepewności,nierównowagi. Pomimo tych dodatnich temperatur na sopockim molo jest naprawdę ślisko.Emocje wyłożone na dłoni. Bierz co chcesz. Powiedziałabym,ale obawiam się,że weźmiesz serce.

Szukam łatwych rozwiązań,prostych smaków i nieskomplikowanych emocji. Odrobiny spokoju. Świeże powietrze mnie oszałamia. A może to Ty?Albo Wy? Omamia sen możliwości spędzenia nieskomplikowanych godzin. Chociaż kilku.kilkunastu.

Weekend. Moja międzysemestralna przerwa zwana przez ludzi normalnych feriami. Zapewne się nie spodziewacie śniadań-a i macie rację. Bo kto by w pierwszy weekend(i ostatni wolny) jadł śniadania na śniadania? Raczej obiad na śniadanie...a na drugie podwieczorek. Na podwieczorek drinki...eee chyba coś mi się posiłki pomieszały. Na kolację? Chyba.





piątek, 7 lutego 2014

"AMBITION. The world makes way for those who know where they are going." ścienny plakat




Projekt śniadanie. Luty
Dzień 6. 
Ostatnie śniadanie sesji zimowej. A raczej śniadanio-obiad.Kasza jaglana gotowana na mleku migdałowym z odrobiną cynamonu i żurawiną. Karmelizowana w melasie,miodzie i maśle gruszka. Resztka gorzkiej kryzysowej czekolady. I łyżka masła orzechowego.


Projekt śniadanie. Luty
Dzień 7. 
 Pierwsze wolne śniadanie. Chleb orkiszowy z masłem,kapustą pekińską,polędwicą sopocką,papryką zieloną,zielonym ogórkiem, równie zielonym posiekanym krzywo szczypiorkiem. I sztucznym pomidorkiem. Fasolka w pomidorach gotowana z kurczakiem i majerankiem. Solą morską. Kawa.

wtorek, 4 lutego 2014

“(...) Gdy jesteś dopiero co pełnoletni, przebiegasz przez ulicę na czerwonym, bo jesteś pewien, że to nadjeżdżający samochód rozbije się o ciebie, że chodnik z perspektywy siódmego piętra jest gumowy, że każdy wypity alkohol w twoim organizmie zamienia się w wodę, że możesz przyjąć więcej związków chemicznych niż szklarnia, bo twój mózg jest kuloodporny i nieprzerwanie stabilny. Nic nas nie rozkruszy. Mamy po osiemnaście lat i moglibyśmy jeść szkło bez kaleczenia ust, pić kwas, wyskakiwać z okna tylko po to, aby wzbić się do lotu.” Jakub Żulczyk, Radio Armageddon

A tymczasem...Sesja,więc ...jedz,pij,ucz się i śpij!


Projekt śniadanie. Luty
Dzień 4. 
Dzień 3 wcięło.

Między notatkami o poranku przyszła pora na żerowanie studenckie. Dziś skromnie i przedegzaminacyjnie- razowiec z orzechami. AWOKADO. Skropione sokiem z cytryny.Z plastrami zdechłego pomidora,koślawo posiekanym szczypiorkiem. Sól morska. Czarny świeżo zmielony pieprz.Jedzone między certyfikatami,statkami,okrętami. Na notatkach,bo u mnie w pokoju z okazji Sesji notatki leżą wszędzie-od biurka poprzez podłogę,stolik,parapet,a nawet w łóżku a zwłaszcza w łóżku! :)




niedziela, 2 lutego 2014

"She's so pretty, I'm jealous and she's lost like Alice in a painted past in a looking glass. I see me looking back. I'll take another Drink Me, baby. Slowly, I'll disappear and wear my life like a barbed wire necklace So let's play it truth or dare" Anne Nalick z "Drink Me"

No-life. Stan w sam raz by wrzucić śniadanie na bloga.
 I spędzić pół godziny na wysłuchiwaniu po raz enty
Tej piosenki.


Projekt śniadanie. Luty.
Dzień 2.

Placki. Kakaowe. Słodkie. Ciepłe. Z rozpływającymi się kawałkami gorzkiej czekolady Wręcz pływające w  truskawkowym domowym syropie - swoim zapachem i smakiem przypominające najsłodszy i najlepszy z czerwcowych dni.