poniedziałek, 14 kwietnia 2014

„Za długo trzymaliśmy się za ręce. I poranione są nasze dłonie. Zbyt wiele było słów martwych.I już nie mamy sobie nic do powiedzenia.Zamiast kwiatów rosną w naszych doniczkach.Puste miejsca o dużych liściach.Gdy pada na nie promień słońca Prześwitują żyły i powieki A jednak za krótko tuliliśmy się do siebie.Za mało było szeptów i krzyków.Za mało w nas ciepła dla naszych roślin.Które pną się na przekór niebytom.I skąd wokół tyle krwi zabitych malin.Tu gdzie nikt niczego nie zrywał” Tomasz Jastrun - Puste miejsca

Najlepsze w pieczeniu jest pieczenie dla ludzi. Ich zaciekawione spojrzenia gdy wchodzą do kuchni kuszeni zapachami. "Zamawiam jeden kawałek!" 

Wspólnie jedzone ciasto na podłodze kuchni. O dwudziestej drugiej. To co chłopaki-mogę częstować jutro obecnie szczególną dla mnie osobę? 


"ej nie nie chcę jutro, przywieź mi kawałek-nieee bo do jutra nic nie zostanie!"  


I druga polowa ciasta solennie pakowana w pojemniki,opisana i rozdzielona...Miała przetrwać do wykładu, a została pożarta jeszcze przed dziesiątą,jeszcze przed kawą na wydziale numer 2


Wyczekiwanie przy piekarniku,przestępowanie z nogi na nogę, jeszcze 10 minut,groźby słane do piekarnika,że jeśli przypiecze " to my się jeszcze piekarniku policzymy!"


 Nie widzę sensu w pieczeniu jednej porcji,w uruchamianiu piekarnika dla ciasta  z 53 gram mąki i trzech łyżek mleka. Lubię siebie. To nie tak. Ale...

Jestem istotą społeczną. I nic na to nie poradzę. Ja piekę w blaszkach. I to w pieczeniu jest najcudowniejsze. Ta druga osoba. Intencja. Wywołanie uśmiechu. Zamiar polepszenia komuś dnia. 
To lubię najbardziej. To jest celem ciasta. Tej mieszaniny cukru,masła,mleka,przypraw.  I innych dobroci.Uśmiech,ciepło,zapach. Rozsiewanie ich dookoła. Zresztą nieprzyzwoicie jest piec rozsiewając kuszące zapachy i się nie podzielić. 

Wypiek dwuporcjowy to już bardziej,ale nie bardzo,bo przecież do pracy trzeba zanieść i poczęstować przyjaciółkę na uczelni. Koleżankę z ławki. Kolegę z którym mamy współpracować-na przełamanie lodów. I ulubionego ćwiczeniowca w imieniu grupy niech też ma dobry dzień, niech się już  nie złości.

Upiekłam przecież raz o tu.I tu. Samotne śniadanie niby a i tak jedzone z kotem. Nie zrozumiałam. Potem ktoś mi tłumaczył,ze mieszka sam,ze nie ma z kim jeść,ze kalorie,ze cale zjadłby sam. Nadal nie rozumiem fenomenu. I piekę wielka blachę. A i tak usłyszę,ze za mało i trzeba było z  podwójnej porcji upiec. Nawet gdy piekę tylko dla dwojga.

Uśmiecham się i mowie: ale to była podwójna! 

Co Ci szkodzi? Jak dużo kosztuje-dodanie do ciasta 50 gram mąki więcej? Łyżki cukru ekstra? Kilku kawałków jabłek dodatkowo? Naprawdę? Tak dużo przy opcji włączenia piekarnika na 40 minut? Wiesz że możesz tym polepszyć komuś humor? Zjeść wspólnie śniadanie naprawdę,tak normalnie jak inni nie-bloggerzy,a nie na niby przed ekranem laptopa poprzez wiadomości blogger i fb?

Nie cierpię jednoporcjowych wypieków. Lubię piec tylko te wielo.

I pospaniem 15 minut dłużej kosztem przyziemnego śniadania. 

Rano nawet 5 minut ma znaczenie.
Jabłecznik vel szarlotka z pianką nr 1

12 komentarzy:

  1. O tak to w pieczeniu jest najlepsze! Tylko u mnie pierwszy tekst po wejściu do kuchni jest nieco inny ;) A brzmi: ''Co tak łaaadnie pachnie?'' :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się 5 minut ma duże znacznie! Ale ja tam lubię te jednoporcjowe wypieki - może dlatego, że w ogóle ma słabość do rzeczy małych :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego ubolewam nad brakiem tortownicy na własny użytek. Chociaż w pożyczaniu tez jest coś społecznego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym umieć tak ładnie pisać , moja praca maturalna to taka porażka że wstyd z tym iść do ludzi, chyba taki los mat-fiz-infa z krwi i kości że zdania nie umie skleić normalnego.
    Ale wiesz ambicja mi nie pozwoliła po prostu kupić, i napisałam sama.
    Więc Ci zazdroszczę talentu !! Zawsze jak CIę czytam to sobie myślę ' ale jak???' :D
    Jabłecznik z taką pianką z kiślu, kisielu ? to ciasto które piekła mi mama jak byłam w przedszkolu <3 teraz mamy już nie ma, ale ciasto zostało , piekę je z siostrą, i zawsze będzie mi przypominało wspaniałe dzieciństwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat matura to dobry przykład nie jest. Swoja prezentacje napisałam dwie noce przed ustnym,uczyłam sie w dzień,a podczas wystąpienia olśniło mnie,wpadłam na inną możliwość interpretacji wierszy i poszłam na żywioł...niezbyt mądrze i ryzykownie:P zresztą:matura to bzdura ;)

      Jabłecznik z pianką z białek,amaretto i odrobina soku z limonki. Ale taki z pianką (?! Tez nie mam pojęcia jak odmieniać kisiel!) z kisielu również uwielbiam - u mnie robiła go prababcia zawsze ;)

      Usuń
  5. upiecz mi co?
    ale ja chcę z kruszonką...
    takkkkk marzy mi się jabłecznik z kruszonką

    OdpowiedzUsuń
  6. największą radość sprawiają wypieki dla większego grona bliskich osób :) jednak te jedno-porcjowe też często kuszą, by rozkoszować się smakiem ciacha tylko dla siebie :)
    ....zamawiam kawałek szarlotki! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. w punkt, Fiolka, w punkt ten post.
    ile to ja sie o tym juz nagadalam z Mrozem. ech.

    OdpowiedzUsuń
  8. No, zgadzam się. Ale dopóki z domu się nie wyniosę nie mogę się zastosować, chociaż bym chciała. Wspólnych śniadań jeść z kim nie mam, rodzina ciast w sumie wspólnie nie jada, mama sapie gdy tylko cokolwiek piekę dla znajomych. z kuchni jestem wyganiana, nie ma tu dla mnie miejsca. Obiecuje sobie, że jak już dorobię się czegoś sowjego to co tydzień będę piekła wielką blachę ciasta i się dzieliła. i obiady w końcu nie tylko dla siebie. i śniadania. Och, rozmarzyłam się.

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie się nigdy nad tym nie zastanawiałam. Od zawsze piekę tylko w dużych blachach, bo tylko takie miałam w domu i tak się piekło. A jak babeczki to też od razu kilkanaście(dziesiąt).
    Teraz mam swoją własną kolekcję blach ;) Pamiętam te czasy pieczenia ciasta co kilka dni dla wszystkich. Teraz już rzadko mi się zdarza, bo rzadziej piekę, bo mniej czasu, a więcej zmęczenia mnie łapie. Za to moje ciasto marchewkowe jest słynne nawet w pracy u mojej mamy, bo czasem jej coś podrzucam ;)
    Takie małoporcjowe to tylko jak przepis tego wymaga tj. małego naczynia, bo mam tylko dwa takie małe naczynia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, tak każda minuta rano ma znaczenie. Dlatego u nas tyle kanapek i jajek ;)

      Usuń
  10. Zjadłabym taki jabłecznik, narobiłaś mi ochoty! :D

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)