piątek, 23 maja 2014

"Zaczęłam idealizować. A to jest bardzo niebezpieczne. Nie dostrzegasz wielu dobrych rzeczy, które cię spotykają, tylko tęsknisz za jakimś wyobrażeniem. I żyjesz oczekiwaniami. ” — Olszówka.

Im jestem starsza tym bardziej życie się komplikuje.
Im życie jest bardziej skomplikowane tym więcej
Potrzebuje prostoty. Dobrych chwil. Małych głupotek.

Szczególnie w upalne gdańskie poranki
Truskawek. Kompotu z rabarbaru. Cytryn.
 Kawy na rogu. Słońca we włosach o ósmej rano.
Życia naturalnej słodkości. Po prostu z drobnostek radości.





piątek, 16 maja 2014

trochę o śniadaniach

Zapomniałam już o urokach blogosfery tak dobrze mi znanej z bloga pierwszego,z jadłospiśnika fiolkowego, a i z legalnej czasami znanej. To przecież tak oczywiste jak słońce, jak w maju bzy i niespodziewane ulewy.

Nie można nie mieć ochoty. Nie można wpieprzyć mniej niż góry jedzenia. Najlepiej na pokaz. Na siłę. Fundując sobie potem-jak większość śniadaniowców- głodowe porcje jedzenia czy posiłki tak zbilansowane i tak fit,że na samą myśl,że miałabym tak jeść zaczyna mnie boleć głowa.

Też zapewniając sobie ból żołądka,przejedzenie,niesmak. Bo tak trzeba.  Nie można się obudzić niegłodnym. Nie można nie zjeść śniadania. Nie można go zjeść za mało.  Ani za dużo,bo będzie "nawpierd...się jak świnia/porcje jak dla świni" i dziewczyny pokazują zamiast 4kanapek z nutellą - jedną, a inne,by zachować równowagę,jadają otrębiankę z mlekiem 0% i połową truskawki.
*tak,są tutaj takie - zbieżność opisywanych typów blogerek nie jest przypadkowa*

Nie można mieć mdłości na samą myśl machania łyżką w jakiejś papkowatej mazi ciepłej mazi. Nie można nie dodać pierdyliarda dodatków. Nie można nie mieć czasu i ochoty na paciaje w miskach,kanapki,omlety,ciasta,pączki,zalewajki i resztki z obiadów. Nie można tez w końcu nałożyć mniejszej porcji. Nie można śniadania nie zjeść.

Nie można och nie! No chyba,że w drodze wyjątku i wtedy pokazać śniadanie numer 2 z dopiskiem jak bardzo cierpiało się opóźniając pierwszy posiłek o godzin kilka. No cóż ja nie cierpiałam...dziwna jestem no nie?

Och nawet nie śmiem spróbować napisać Wam-nawet w komentarzach-że i czekoladowstrętu się nabawiłam po czasie majówkowym. Napisałam to publicznie? Oops. Już po mnie. No trudno.

Nie jest ważne co zjesz później. Jak zajebiście zdrowe posiłki masz. Nieważne,że jest bilans,białko,węgle, tłuszcz. Nie ma nic innego w życiu poza śniadaniem. Amen.

Trochę zaskoczona. Lekko zdziwiona. Z uśmiechem. Trochę z taką jakąś olewką na świat freaków posiłkowych. Mam wrażenie,że jestem tak bardzo poza tym. Tak bardzo nie pasuję. Bo jaka to różnica?

Może za mało tu bywam i się odzwyczaiłam od oceniania zawartości miski?

Dziewczyny obudźcie się! I te komentujące i te blogujące. Pilnujcie swojej michy objętości,jej zawartości,ilości i wartości. Komentarzami EDziaka nie zbawicie, normalnego tylko wkurzycie.

 Czy naprawdę nie zdarza się Wam wyjść bez śniadania? Spędzić poranek  w nieswoim łóżku nie zawracając sobie głowy taką głupotą jak śniadanie? Smażyć naleśniki niczym dla Armii Wojska Polskiego by zanieść je i wspólnie zjeść w przerwie pierwszych zajęć bądź na takowe czekając pakując do torebki obok papieru - słoik dżemu?

Współczuje. Ja nie umiałabym tak nudno. I tak stabilnie śniadać.

Dla równowagi śniadania dzisiaj nie zjadłam skoro wczoraj było ch....
Rano miałam ciekawsze zajęcia.Ale jutro już zjem.Po pierwsze: coś na bloga trzeba wstawić.
Po drugie śniadania są spoko,ale jedzone o ludzkich porach tzn. po godzinie 8 rano i bez stresu.


W końcu co do zasady-blożek miał mnie dyscyplinować.
Ale  nie oddałabym za nic tych śniadań,które się nie odbyły.
Ani tych,które składały się z owoców cy tylko kawy. Żadnych.

To ludzkie. Normalne. Dni są różne. Poranki też. I nasze nastroje.
Apetyt także.

To mi tutaj przeszkadza. Bardzo.
Lubie dzielić się chwilami,śniadaniami,cytatami...
Ale naprawdę nie rozumiem tego Waszego podejścia.
Ktoś mi wytłumaczy to iż odwiedzający mojego bloga lepiej znają potrzeby mojego organizmu w danej chwili?

P.S. A za mejla dziękuje bardzo. Jakaż troska...Nie nie znam objętości mojej miski.
Ani liczby zjedzonych truskawek. Chora też nie jestem. Dziękuje. Wprawdzie kicham czasami
Ale to alergia na pylki.



środa, 14 maja 2014

niedziela, 11 maja 2014

„będę na ciebie czekać siedem lat siedemset pokoleń motyli" — Alvydas Šlepikas

Projekt śniadanie dobry też na kolację.
Budyniowa owsianka cytrynowa na mleku z orzechów laskowych.
Cynamon.Ksylitol. Dżem truskawkowy. Banan.
Wygnieciona pościel. I zrobiony porządek.



 PRZED
PO

*zastanawiam się tylko co ja zrobię gdy zechcę zrobić pranie...*

poniedziałek, 5 maja 2014

"W ciągu kwadransa umyłem się, ubrałem, powiedziałem 'kurwa' osiemset razy i byłem osiem razy przerażony, że Ciebie dziś nie zobaczę." — Ochocki

Zgubiłam się  w dzisiaj jakieś trzy razy, a mamy dopiero poranek.



Mówili,że dopiero do KPC trzeba słoja nutelli.
Kłamali. Do KPK też potrzeba! Nutella na śniadanie.
Inaczej grozi podarciem kodeksa...