sobota, 7 czerwca 2014

„A jeśli płaczesz, pójdą za tropem łez, a jeśli krwawisz, pójdą po smużce krwi, żeby cieszyć się swoim współczuciem. Będą badać puls na udzie i piersi, i patrzeć prosto w oczy do znudzenia. I chciałbym cię ukryć w ciemnej masie prozy, bo przecież nie w szczupłym wierszu, z tym białym marginesem bezpieczeństwa, który pozostawia tyle miejsca na plotki i donosy: ktoś liczy kroki, ktoś interpretuje, ktoś kreską zaznacza miejsce zbrodni i dopisuje ołówkiem: Leta – w mitologii: rzeka zapomnienia.” Andrzej Sosnowski

Na smutki piję po prostu - bez zbędnych komplikacji stylistycznych i metatafor =kompot z rabarbaru. 
Zwyczajny. Swojski. Zawsze dostępny wiosną i wczesnym latem. W niektórych domach zupełnie zapomniany,w innych szykanowany jako niemodny. W innych właśnie retro modny od roku czy dwóch.

Ja mam te dywagacje głęboko gdzieś i przecedzam mój napar,studzę,dodaję goździków,cynamonu,soku z cytryny. Czasami mięty. I wyziębiam się nim wtulając jednocześnie w poduszki. Próbując ochłonąć po wydarzeniach ostatniej doby.

Mierząc się z problemami przy których sesja to pikuś,a wczorajsze poranne dywagacje co założyć: białą czy czarną sukienkę. I jakiej szminki użyć i w końcu dentysta i czy pić szampana po sesji w Petit Paris czy może wybrać Sheraton czy pizzę z winem na plaży....patrzę w niebo. Staram się porządkować życie. Działać. I dochowując wszelkiej staranności w tym moim działaniu czekać Pić mój kompot,przeglądać notatki i czekać.

Czekanie wykańcza,wiecie?





4 komentarze:

  1. Ciekawy sposób na smutki, lecz ja kompotów nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie często ten kompot się pojawia.
    Czekanie jest jedną z najgorszych czynności!

    OdpowiedzUsuń
  3. U mni etakiego kompotu akurat nigdy nie było.. ale aktualnie jest za to ciasto z rabarbarem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to trudno jest czekać, o tak.

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)