sobota, 14 czerwca 2014

"Możliwe, że każdy z nas ma w sobie jakąś utajoną sadzawkę, w której zło i szpetota legną się i rosną w siłę. Jednakże ta hodowla jest odgrodzona i pływające wewnątrz plemnię wspina się na zapory jedynie po to, by spaść na powrót. Czy nie może się zdarzyć, iż w mrocznych sadzawkach niektórych ludzi zło nabiera takiej siły, że przesadza zapory, aby wypłynąć na swobodę? Czyż taki człowiek nie jest właśnie owym potworem i czy nie jesteśmy mu pokrewni przez nasze utajone wody? Byłoby czymś niedorzecznym, gdybyśmy nie rozumieli zarówno aniołów, jak szatanów, skoro ich sami wymyśliliśmy." John Steinbeck "Na wschód od Edenu"

olala vs sesja 2:0
olala vs życie 1:0
olala vs olala...?..
Gramy dalej?

Projekt śniadanie. Sesja. Czerwiec. Już dawno nie maj.
Na śniadanie resztka pizzy z dnia wczorajszego.
I truskawkowo-kokosowy koktajl. Kawa w papierowym kubku.
W torebce mnóstwo żelek. Czekolada ww do podzielenia się z grupa.
Merci jedzone w trakcie egzaminu. I malinowe pancakes po.


Indila <3


13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. a ja domowego obiadku :(

      Usuń
    2. Ja bym zakosiła koktajl, pizza jakoś nigdy nie należała do mich ulubionych potraw(tak wiem, to straszne). No i kawę w papierowym kubku to zawsze:D
      Mroczne siły sesji i tak zawsze zwyciężą:(

      Usuń
  2. No dobrze idzie widzę ;) A pizzę muszę zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  3. I pizza pyszna, i piosenka również w moim guście, i cytat znów dający do myślenia i.... zwycięstw życzę, zwycięstw zasłużonych!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podsumowując dzisiejszy wpis: życie studenta podczas sesji ogranicza się do żarcia ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieprawda! Jeszcze picie... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja przepraszam bardzo, ale życie gimbusa-absolwenta też wymaga wielu poświęceń! 80% czasu wykorzystywanego na naukę przypada na grasowanie przy lodowce i... picie energetyków (sic!).

      Usuń
  6. piosenka ostatnio często wpada mi w ucho! a ten koktajl i pancakes to z chęcią bym dziś zjadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ostatnio czytałam Steinbecka i to właśnie "Na wschód od Edenu" i to jest an prawdę dziwna książka. Na początku tylko dziwna i jednostajna, potem dziwna i dziwna...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zaczęłam niedawno i fakt książka wolno idzie,to nie księga na dwie noce i książka pożarta,ale mnie wciągnęła. Jak przeczytam całość dam znac. Póki co jestem dobrze nastawiona,bo mi polecali. Tylko nie wiem czy faktycznie książka jest tak dobra,czy wartobprzeczytac bo to klasyk

    OdpowiedzUsuń
  9. A wiesz, że myślałam nawet o tym ostatnio ;P Choć najchętniej to na ten drugi koniec Polski bym się zabrała, ale Gdynia/Gdańsk/ Sopot tez może być ;)

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)