środa, 24 września 2014

"Właści­wie, to dob­re słowo. Ta­ka przyk­rywka do wszys­tkiego, czego nie chce­my po­wie­dzieć. Właści­wie dob­rze, to znaczy, nie, nie dob­rze, ale pra­wie źle, ale po co ci o tym mówić. Właści­wie zdro­wa, to znaczy cho­ra, może była cho­ra, może jeszcze nie doszła do siebie, więc właści­wie zdro­wa, ale nie two­ja spra­wa. Właści­wie myślałam, żeby do ciebie zadzwo­nić, to znaczy, nie, nie chciałam dzwo­nić, ale nie wiem, co po­wie­dzieć, więc słowo właściwie i tak da ci do zro­zumienia, że nie dzwoń ty również. Właści­wie mam czas - i tyl­ko głos się za­wie­sza na tym słowie właści­wie. Jak­by to słowo miał swój spec­jalny ak­cent, niepol­ski, lek­ko prze­ciągły, śpiew­ny, następujący po sy­labie wła... od­dzielo­ny pauzą od reszty. Właści­wie - to znaczy pra­wie kłam­stwo. Właści­wie nic mi nie jest. To znaczy jest mi wszys­tko." Katarzyna Grochola

Dobre wino, szczypta magii,odrobina obowiązków i stara przyjaźń. A ponadto system naczyń połączonych, pociągowe domino. Szczęściem nie musiałam spać pod mostem nad Wartą. We Wrocławiu ani w Inowrocławiu też nie, bo chyba jednak ojcowie posiadający samych synów nie są przyzwyczajeni do damskiej okupacji łazienki?

Gdzieś pomiędzy powoli rozpoczynamy sezon gorących herbat z rumem i miodem. Sezon pudełek z kaszami. Drugich śniadań. Lunchboxów. Bent. Kaw i owsianek w kubkach termicznych. Termosów z kakao.

Wyciągam swetry. Rozpaczliwie przerzucam szafę w poszukiwaniu płaszczy. Przepakowuje walizki. Zmieniam zawartość kubka i pudełek. Dokupuje bilety i wierzę w moje szczęście. W moje naczynia połączone czasem przyjazdów i odjazdów pociągów polskich przeróżnych przewoźników..

Jeszcze tylko dwa dni.Jest zimno. I wrócę nad morze.



Kasza jaglana z boczniakami,papryką, drobiową wędiną,cebulką,natką pietruszki.

Również kasza jaglana z boczniakami, papryką,cebulą,natką pietruszki, pistacjami. Surówka.

czwartek, 18 września 2014

„Wszyscy siedzimy na krawędzi strachu i tęsknoty, zasłaniamy się prozą cynizmu, i w jedynie słusznym osądzie wpadamy we własne projekcje. Zakochanie się jest tylko emocją ,która zazdrośnie szuka swojej tożsamości i myląc słowa wpada w zwykłą perwersje.Tam są tylko egoistyczne chwile. Uwolnijmy wrażliwe serca z kagańców by pokazały nam prawdę o nas samych. Miłośc jest służbą,nie uczuciem. Dotknięcie tej różnicy dopiero zbliża nas do szczęścia wyrażanego także przyspieszonym oddechem podniecenia. Krytykanctwo obnaża nasze kompleksy,które jak widac są bezsenne.W klatce też można byc wolnym. Stań pod krzyżem Chrystusa a zobaczysz jaki ma to smak. Panno ,,Kimkolwiek Jesteś,, dobrze,że Jesteś. "Truman Capote "Śniadanie u Tiffany'ego"

Łapiemy jeszcze odrobinę lata wśród spadających liści z krzewów i drzew. Zrywamy jagody. Jemy jeżyny. Nie wiemy czy to polskie czy to może już czeskie owoce. Pijemy wino w kubkach po kawie. Rozpasamy się jeszcze resztką polskich truskawek. Pieczemy drożdżówki i herbaciany tort. W nocy leci Potter. W dzień gdzieś w tle piekli się Gordon Ramsay,kiedy ucinamy sobie drzemkę. Jemy. Ciągle jemy. Jak zwykle zresztą na przemian. Polski z Orientalnym obiadem. Czekolada,kanapki,kawa. A reszta to przecież tylko kawa...zostanie milczeniem ;) Selfie w brudnym  piekarniku powiedzą Wam wszystko-któż inny by na nie wpadł jak nie My? Bo jak nie My to kto? W końcu nie mamy nic do stracenia

Jem śniadania z kotem bądź dwoma, dietetykiem,owczarkami...Zdecydowanie odpoczęłam. OMG ja? Siaśka demoralizuje ludzi. Seriously.





sobota, 13 września 2014

“Genius is 1 per cent inspiration, 99 per cent coffee.” Kate Kasia*


*Kate 

Projekt przekąska
Jeżyny,maliny,jagody. I trochę grzybów "na potem"
Całkiem niedaleko. Starczy iść do lasu ;)





Yyy ale tego grzybka lepiej nie jedzcie ;)



Wystarczy pójść po przekąskę na spacer

Jagódkę?



A może się skuszę?



witaj jesień!

środa, 10 września 2014

"- Jesteś psychopatą - Wolę określenie "człowiek z wyobraźnią" Becca Fitzpatrik

Projekt śniadanie.
Cynamonowa owsianka ugotowana wraz z bananem na mleku kokosowym.
Winogrona. Miód.Gorzka lidlowa czekolada bellarum.



Jak robię owsianki zapytano mnie kilka tygodni temu (sic!). Trudne pytanie. Naprawdę. W lipcu na wsi płatki się skończyły. A w najbliższych sklepach nie było tych moich. Najulubieńszych górskich. Lato w Gdańsku i Sopocie nie sprzyjało jedzeniu owsianych płatków górskich, bo chociaż nie znajdowałam się nad morzem tylko nad morską Zatoką(sic!) to jednak nie po drodze mi było z owsiankami. Dzisiaj jestem jeszcze w górach więc warto skrobnąć kilka słów i spełnić obietnicę. Tylko czy jest o czym pisać?

Akurat nie umiem dorobić owsiankom żadnej ideologii. Ani się zachwycić. Bo nie zachwyca. Jak to olalu przecież tysiąc razy olali tłumaczono, do łba wbijano, że zachwyca! No nie zachwyca. Problem

To dobre śniadanie. Chociaż znam ludzi wolących ją na kolację. Wystarczy pół szklanki mleka. Bądź dwie łychy mleczka jak dziś. Kilka łyżek płatków zalanych letnią wodą ze szczyptą soli i dużą dawką soku z cytryny. Przyprawy korzenne obowiązkowo dodane do roślinnego mleka. Gotowana do konsystencji łychostajnej. Koniecznie ze świeżymi owocami i miodkiem(zawiało Kubusiem Puchatkiem...ciut) bądź przesmażanymi na maśle bądź karmelizowanymi  w miodzie owocami.

Problem owsiankowy istnieje. Są fazy jedzenia jej codziennie. Są miesiące abstynencji gdy perspektywa szuflowania łyżką z miseczki wzbudza u mnie niesmak, niechęć, odrzucenie. Upupia. Sprowadza do sytuacji śniadaniowej dziecięcia. (chociaż nie katowano mnie owsianką w dzieciństwie.) Osoby niepełnosprawnej jedzeniowo. Przeklętej miseczki. Łyżeczki. Leci samoloooocik? A ja przecież mam stałe zęby, od dawna już nie mleczne, wołające o stałe pokarmy. Nie, bo nie. Po prostu.

 Pewnego dnia zjadam jednak owsiankę wieczorem i powracam do fazy lubienia ( nie mylić z uwielbieniem) i gotowania jej bliskiej osobie na kolację zalewając jednocześnie kolejną porcję na rano, na śniadanie...

#polecanki



Dzisiaj dostałam plan zajęć na najbliższy semestr. Dzwoniący telefon przerwał moje rozważania dotyczące wyboru kawy,którą chce wypić. I nasunął myśl,że nie przetrwam semestru bez dobrego bento i prostych przepisów, takich jakie można znaleźć u Filozofii Smaku.

Masz czasami problem z wyborem dobrych słodyczy? Monika rozumie nasze  słodkie fanaberie,w końcu sama je ma ;)

Deutschlandzki Bejboszek wyjechał do Niemiec. Nie wiem jak Wy,ale ja nie mogę się doczekać jej berlińskich wpisów

U Ani można podyskutować. Zmotywować się. Znaleźć coś do jedzenia, do ubrania, do zorganizowania się. Odroninę zdrowia i luźnych myśli aniowych też tam znajdziecie.

Monami mnie ujęła swoją nieregularnością wpisów i ich charakterem. Rozumiem totalnie przerwy w blogowaniu. I zdecydowanie uwielbiam przepisy umieszczane przez nią na jej Budyniu Waniliowym

Najlepszy blog zostawiłam na deser. Pamiętacie może "Domową Kawiarenkę" ? Ogladaną u boku babci wraz z przygotowanym ołówkiem i kawałkiem kartki by spisać propozycje Tadeusza. A później długie godziny w kuchni z najbliższymi, wyjadanie surowego kruchego ciasta, pohukiwanie na piekarnik by piekł szybciej...Tadeusz teraz bloguje i jest po prostu skarbnicą wiedzy dotyczącą barw smaku, którą udostępnia u siebie na blogu. Ale uwaga! Ten blog wciąga na długie godziny!

A Wy? Co ciekawego mi polecicie? :)



W tle Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler. Powtórki. Na pierwszym planie Ruduś bawi się z pieskiem.
Yyy znaczy się wychowuje psa.

wtorek, 9 września 2014

"Znowu dziś chciałem odmienić świat.Ale z tego i tak nie wyszło nic "Myslovitz

Pytasz wciąż co tam u mnie czy coś
Czy zmieniło się tu, chyba nie
Znowu dziś chciałem odmienić świat
Ale z tego i tak nie wyszło nic

Smutna twarz, czy to już jestem ja
Czy to ten kogo ty tylko znasz
Ja i tak przecież nie zmienię się
Choćbym nie wiem naprawdę jak chciał

Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem bardzo tego chcę
Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie

Wszystko drży i przeszkadza mi śmiech
Lepiej odejdź już stąd, zostaw mnie
Nic to nic, przecież wiesz, przejdzie mi
Tylko deszcz zmyje z szyb brudny śnieg

Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem tylko tego chcę
I już nie starać się
Siedzę sam w tej wieży bez dna
-Myslovitz

Najpiękniejsza "Wieża Melancholii"
Naprawdę. Nie potrzeba więcej slów.
Ten utwór mówi wszystko.



czwartek, 4 września 2014

„Nic nie mija bez śladu. Cokolwiek zrobię, będę to miała zapisane w historii życia, podobnie jak do historii choroby wpisuje się każdy drobiazg. Coś, co się już stało, stało się na zawsze. Minęło i już nie mogę tego zmienić. Niby nie ma, a jest. Ktoś o tym pamięta i ja pamiętam, i nie można zrobić nic, żeby to wymazać."Małgorzata Musierowicz– "Szósta klepka"

Przez chwilę mnie tu nie było. Nie będzie przez kilka kolejnych chwil.
Jem wprawdzie śniadania. Jem dzielnie i to porządne.  Bez niby śniadań
Bez jabłek. Bez knopersów. I kawy na wynos pitej duszkiem w kolejce.
To jednak potrzebuje urlopu. Choć jeszcze przez kilka dni. I chociaż.
Nie pytam. Nie zastanawiam się. Chwytam chwilę. Chwytam dzień.
Daję się porwać. Pijemy kawę. Świat wiruje. Trochę za szybko może.
Ale to nic. Ja wiruje razem z nim starając się nadążyć. Wśród tego
Całego tygla szalejących z bólu emocji ludzi. Staram się nie zwariować.
Podwijam więc rękawy koszuli biegnąc na tramwaj i gubiąc po drodze własne szczęście.

I chociaż czekoladowości ostatnimi czasy nie wzbudzają we mnie zachwytu...(cóż mogę poradzić,że słodkość mnie nie zachwyca a bardziej mdli?) to robię zakupy. Potrzebuje prezentu. Co jeszcze dobrego dokupić? Wy się znacie lepiej bo mnie ostatnimi czasy zachwyca li i jedynie gorzka goplana bądź mleczna ;)
Warzywa w sosie. Żytni na zakwasie. Dużo kawy.