piątek, 31 października 2014

"Zawsze gdy znalazłam się w promieniu stu metrów od księgarni, czułam, jak w moich żyłach krąży zwiększona dawka adrenaliny.Uwielbiałam książki. (…) Uwielbiałam je dotykać. Kochałam ich zapach. Księgarnia była dla mnie jaskinią Alladyna. Za tą lśniącą okładką można znaleźć inne światy, historie życia wielu ludzi. Wystarczy tylko zajrzeć."Marian Keyes

Miałam zjeść dzisiaj wspólne śniadanie z Wami

Jednak nocne zgubienia, powroty nie do siebie- więc i brak dyni o poranku,"halloween" wraz z gotowaniem zupy kalafiorowej grubo po 23.00 zdecydowanie nie sprzyjają porannym dyniowym śniadaniowościom.

 Zasadniczo nie sprzyjają w ogóle gotowaniu tylko czymś w rodzaju namiastki śniadania i obiadu,w systemie kombinatoryki stosowanej 2in1, wspólnie i w porozumieniu w okolicy godziny trzynastej. Drugie śniadanie idealnie wręcz wypada gdy za oknem zaczyna się powoli ściemniać...

Drugie śniadanie.
dżem dyniowy z wanilią i cytryną,
chleb żytni na zakwasie z masłem



poniedziałek, 27 października 2014

- Spójrz - mówiłem jej - jestem zbudowany tak, że doskonale mieszczę się w tobie. A kiedy ogarniam cię ramieniem, staję się idealną formą na twoje rozterki. Twoja dłoń chętnie chowa się w mojej. Pod obojczykiem mam takie wygodne miejsce, na którym będziesz mogła zasnąć. I zobacz, jaki spokój moje rozbiegane myśli znajdują między twoimi piersiami."- Piotr Adamczyk - "Dom tęsknot"

Jesień w Trójmieście panoszy się po swojemu. Omiata rześkim powietrzem, błyska słońcem, kusi kolorami i wylewa kubeł zimnej wody na mieszkańców średnio trzy razy dziennie w postaci deszczyku. Świat powoli czerwienieje. Trawy i liście żółkną. Na chodnikach resztki zieleności to łupiny kasztanów. Gdzieś w dywanie z liści wypatruję wiewiórkę wcale nie uciekającą przed nami, a rozważnie spoglądającą na Nas.


Tracę czas w bibliotece bawiąc się długopisem. Zatracam się,myślami błądząc po oliwskim parku. W cichym mieszkaniu do herbaty dodaję trochę miodu,szczyptę cynamonu i  garść nadziei,że tym razem będzie na zawsze. Że wyjdzie.

Nie szukam już siebie. Znalazłam.
Jesień Nas w sobie rozkochuje.
Kocham się w jesieni i ja.







niedziela, 26 października 2014

"marzyć bez limitów, kompleksów i bez wstydu." Katarzyna Nosowska


pakować walizki,łapać pociągi,gorszyć konduktora,pić kawę i jeść najlepszą owsiankę na świecie w Poznaniu, gdzie dzieje się magia...

projekt śniadanie. owsianka z wiórkami kokosowymi, owocami, fistaszkami i dżemem od babci Kate






wykłady na dietetyce wyglądają tak




wtorek, 21 października 2014

"Dzisiaj słowa mnie nie lubią." K. Nosowska

Słowa mnie nie lubią
Moje ciało też

Rozdzieram sobie wieczorem duszę.
Prozą, muzyką, wierszem.
Swoim własnym wysłanym e-mailem.
Wiadomościami zewsząd.

Pozostaje mieć nadzieję,że mnie za to mnie chociaż kocha
[dusza]

śniadanie codzienne: kasza jaglana gotowana na mleku ryżowym z gruszką,chipsami kokosowymi,cynamonem i syropem klonowym

Wagary: racuchy

sobota, 11 października 2014

piątek, 10 października 2014

"Wiesz co Tobą jest nie tak Panno „Kimkolwiek Jesteś”? Jesteś tchórzem. Nie masz odwagi. Boisz się powiedzieć: „OK, życie jest jakie jest”. Ludzie się zakochują, należą do siebie, bo to jedyna możliwość, żeby być szczęśliwym. Nazywasz siebie wolnym duchem, dzikim stworzeniem. Przeraża Cię to, że ktoś wsadzi Cię do klatki! Ale Ty już jesteś w tej klatce! Sama ją zbudowałaś. I nie jest ograniczona przez Tulip, Teksas czy inne miejsce. Jest wszędzie tam gdzie Ty. Bo nieważne gdzie pobiegniesz, skończysz w tym samym miejscu! "Truman Capote "Śniadanie u Tiffany'ego"



Czekając na peronie kolejki w już zimnym jesiennym Sopocie wiem,ze nie czekam na właściwą osobę, nie sprawia mi przyjemności i wbijam wzrok w dół, w żółte jak spodnie,czerwone jak szminka liście. W smutne liście. Smutnych ludzi. Smutny bruk peronu. Pociesza tylko jesień.
Zmęczenie przez brak snu nie daje spokoju odbijając się na całym dniu.Kolejnym chłopcom życzę bezpiecznej podróży. Boże jaka ja niepewna jestem. Jak bardzo nie wiem czego chcę. Co ja tutaj robię. I dlaczego zgadzam się z grzeczności na kawę chociaż nie mam wcale ochoty. To idziemy na czekoladę. Tak dziwnie. 

Inteligentni nieznajomi z pracy poprawiają humor niesamowicie. Chyba. A może już tak najbardziej wiadomość odczytywana w kawiarni przy kawie od Ciebie. I tajony uśmiech pod stołem. Czy na odwrót chyba telefon pod stołem. A uśmiech nad. Nieważne.


 Pierwsze wolne popołudnie  sprawia,że czuję się nieswojo. 




sobota, 4 października 2014

"A może ja nie mam serca? Może przyzwyczaiłem się do ciągłego bólu, który powstał na jego miejscu? Nie potrafię żyć w szczęściu i nawet kiedy los się do mnie uśmiecha, to podświadomie robię wszystko, żeby się nie udało. "A może ja nie mam serca? Może przyzwyczaiłem się do ciągłego bólu, który powstał na jego miejscu? Nie potrafię żyć w szczęściu i nawet kiedy los się do mnie uśmiecha, to podświadomie robię wszystko, żeby się nie udało."— Po drugiej stronie cienia – Piotr Sender

Mój system kolejowych naczyń połączonych popękał, moje kolejowe domino runęło w posadach jak tylko musiało się zmierzyć ze stołecznymi, warszawskimi warunkami. Gromkie brawa  odbijające się echem przebrzmiały już dawno i zostały już tylko obowiązki.

Wszystko mija tak szybko. Za szybko. Szczególnie zmierzchy tak płynnie przechodzące w mrok nocy i niebieskości poranka gdy wracając pierwszymi tramwajami do siebie spotykasz współlokatorów wybierających się do pracy. Ciche dobranoc. Zmiana pór dnia. Nocne gotowanie. Na nerwach granie. Dobowe zamieszanie. Zaraz uczelnia więc jeszcze łapię odrobinę względnej wolności. Małe gdyńskie radości. Już nie lato,ale mimo chłodu i liści trudno uwierzy,że mam już moją ukochaną jesień. Ikeowe dobroci. Trochę śmiechu. Trochę niepokoju. Shoppingi w aptece. Poszukiwania słoika. Czasem słońce,czasem deszcz. Odwiedzam lekarza, bo przecież na pewno się stęsknił...

Stłuczony nadgarstek. Sweet focie rentgenowskie. Lukrecjowa czekolada.
To już wiecie co robiłam. Tylko pomimo. Tak jakoś wbrew temu wszystkiemu
Ogarnia mnie niepokój



by ją chociaż ciut bardziej polubić