sobota, 22 listopada 2014

„Nie znam stanów pośrednich. Albo szaleję ze szczęścia, albo spadam na dno rozpaczy. Jakby mój świat składał się tylko z emocji. Ale dla mnie to piękne - czuć i widzieć więcej.” — Marieta Żukowska


projekt kolacja:
pstrąg smażony, zielony ogórek z solą morską,pieprzem ziołowym,koperkiem,oliwą i octem balsamicznym


ubranko na telefon
The XX - Sunset
genialności


I saw you again
It felt like we had never met
It's like the sun set in your eyes 
And never wanted to rise
And what have you done with the one I love?
When I look into your eyes, I see no surprise

I always thought it was sad
The way we act like strangers
After all that we had
We act like we had never met

We make believe, I've never seen your face, you neither me
You catch my eye, I'll register a smile
You were more than just a friend, oh the feeling
It never came to an ending, I can't bear to see you

I always thought it was a shame
That we have to play these games
It felt like you really knew me
Now it feels like you see through me

When I see you again
I'll know not to expect
Stay one step away
We won't have to wait

When I see you again
And I'm greeted as a friend
It is understood
That we did all we could

I always thought it was sad
The way we act like strangers
After all that we had
We act like we had never met

środa, 19 listopada 2014

"Ile szczęśliwych myśli zostaje zaduszonych pod kołdrą, kiedy się samotnie śpi w swoim łóżku, i ile nieszczęsnych snów się nią ogrzewa." F.Kafka

Lubię poranki. Ale tylko te listopadowe. 

Kiedy we mgle i lodowatej mżawce deszczu ze śniegiem taplają się marzenia, lubują się tajemnice i gubią ludzkie serca. Gdy herbata wystyga o wiele za szybko, a książka samoistnie zsuwa się z kolan. Pory dnia mieszają się  i już nieważne czy jest piąta rano czy szesnasta. Każda pora jest dobra na zakopanie się pod kocem z ulubionym kodeksem i kubkiem kawy. 

Wstaję wtedy dwie godziny wcześniej, siadam w oknie, spoglądając znad kubka kawy w przejeżdżające poranne pociągi. Powoli świta. Gasną latarnie. Kończę śniadanie.
Pora zbierać się. Tęsknić.Uczyć. Pracować. Planować

Listopad jest mój. W listopadzie znajduję wśród mgły uczuć pewność, że w końcu rozwiązałam układankę mojego życia. Nareszcie wszystko pasuje. Jestem na właściwym miejscu. Wokół życzliwych ludzi(i mniej;) Jak puzzle. Tym razem bez niepewności i obawy, że wszystko runie.
Nie runie. Nie tym razem. Nie oddam szczęścia przecież.

z kiedyś
jaglanka z gruszkami
kasza z brokułami

niedziela, 16 listopada 2014

"...Więc kimże w końcu jesteś? -Jam częścią tej siły,która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro." J.W.Goethe "Faust"

projekt śniadanie w biegu





Gołębie,sikorki, pawie,grubodzioby, pluszcze, raniuszki...
Ptasie warsztaty, kolejne kserówki, puch, pióra i róż.

Skostniały formalizm ukrywany pod pod podkładem wraz z cieniami pod oczami.
Raporty, umowy. rachunki, podatki, aneksy,rozliczenia. Ciemna noc. Stos papieru.
Hula wiatr. Piąta kawa. Zgrany zespół. Kilka żartów. Obuchem jakby dostać w głowie.


Śmiech dzieci. Szaleńcze zabawy. Szczebiot. Szuranie krzesłami. Skubany słonecznik. Nakrywamy stoły,układamy stućce,na stołach stawiamy kwiaty w wazonach. Dobre maniery w zabawie. Savoir vievre. Jak zachować się przy stole. Jak jeść zupę? Bo o ptakach dzieci wiedzą już więcej niż my.
Kakao rozlewane do kubków, jeszcze pachnąca ciepła drożdżówka pań z Koła Gospodyń Wiejskich.
Dzieci kroją gruszkę nożem i widelcem. Jedzą drożdżówkę łyżeczką. Prowadzące w biegu pomiędzy.
-Proszę pani,ale pani mówiła,że nie wolno jeść palcami bez talerzyka..i na stojąco 
I biegać też nie wolno...Oops


Wiejska droga. Daleko od szosy.Lasy.Jezioro. Mała świetlica mieszcząca dziesiątki dzieci. Nasze pisklęta. Nakarm, przytul, zajmij się. Ptasia Manufaktura.






piątek, 14 listopada 2014

''Budzisz się rano i masz do dyspozycji albo nieokreślony lęk, albo smutek. A czasami jedno i drugie. Chciałbym obudzić się pogodnym i uśmiechniętym lub przynajmniej obojętnym, ale jedyne, na co mogę liczyć, to wybór między trwogą a rozpaczą oraz nadzieja, że nie zwariuję do reszty.'' Jarosław Grzędowicz

projekt śniadanie.
wczorajsze i dzisiejsze. tak samo
pierogi ruskie i z mięsem,ogórki kiszone, pomidorki



i wstaję wcześniej celebrując chwile z kodeksem pracy i śniadaniem w łóżku
dorabiam kawę,leniwie wybierając z misy kolejną malinówkę do zjedzenia
i nagle staje się dziewiąta rano,nagle trzeba już z domu wyjść...

czwartek, 13 listopada 2014

„W jesieni lustrze bladym zastygnie strużka łez, i przyjdę, przyjdę do siebie... Lecz gdzie to? Gdzie to jest?” Agnieszka Osiecka "Przyjdę do siebie"





Projekt obiad.
Zupa dyniowa z mlekiem kokosowym,chili,szalotką, sosami:sojowym i rybnym, kurczakiem,makaronem ryżowym,cytrynowym pieprzem. Posypana szczypiorkiem.
Najlepsza.

bo wiecie...na śniadanie jadłam pierogi i pomidorki koktajlowe...

wtorek, 11 listopada 2014

"lubię tęsknić wspinać się po poręczy dzwięku i koloru w usta otwarte chwytać zapach zmarznięty lubię moją samotność zawieszoną wyżej niż most rękoma obejmujący niebo miłość moją idącą boso po po śniegu" H.Poświatowska

nie zjadłam śniadania,ale pojechałam na wieś...

A na wsi...
 biegam we mgle w kaloszach po polu i łąkach z koszami jabłek. Przechodzę przez ogrodzenie,bo do furtki za daleko. Nadrabiam dawne lata w których nie było mi wolno.

 Trę jabłka. Kroje. Obieram. Piekę. Suszę zioła na herbatę w stygnącym piekarniku,robiąc kolejną kawę i krojąc marcepanową szarlotkę. Układam oberlandzkie malinówki  w skrzynkach do zimowania. Zastanawiam się skąd wziąć sianko do przełożenia owoców. I co to za odmiana tych drugich. Mrożę jarzębinę na dżem. Znowu jem.Wiedziałeś, że w listopadzie tez robi się przetwory?

Zrywam  listopadowe poziomki wciąż kwitnące,wciąż rodzące. Za domem wdzięczy się róża. Stwierdzam,że chryzantemy są bardzo wdzięczne. Wcale nie cmentarne. Wręcz ozdobne. Optymistycznie. Bo istnieją kwiaty,które kwitną prawie w zimie.

Filtruje nalewki,z obawą spoglądam na maminy cydr i powolne prace przy wędzarni. Wciskam soki z owoców. Mieszam z alkoholem. Staram sie upchać te wszystkie butelki w walizce jakoś.  Poranne zakupy z mamą:trzy wódki poproszę. Codziennie rano ląduje w trawie i błocie,bo witają się ze mną psy... Tata sadzi czterdzieste dziewiąte drzewo. Mama stoktóryśkrzak. Wszyscy mamy w ulubionych stronę bimberek-hobby pe el.  Pod oknem dwadzieścia osiem leszczyn czerwonolistnych. Trzeba posadzić. Cóż. Chyba pora na mnie,prawda?

Przenigdy nie spodziewałam się,ze będę tu szczęśliwa,mając na uwadze znalezione zapiski sprzed kilku lat. Czytane grubo po północy. A jednak. Ciszę przerywa miauczący kot denerwujący się na dzwoniący telefon. No tak. Zapomniałam napisać Ci dobranoc.


środa, 5 listopada 2014

"Dzisiaj zbyt wiele rzeczy się kocha, żeby można było uznać, że to słowo ma jakiś ciężar, jest lżejsze niż serek wiejski light. Miłość, jak sądzę, powinna być jednak ciężka, tłusta i kaloryczna, od miłości powinno się tyć, a nie chudnąć."Krzysztof Varga "Trociny"


projekt  śniadanie.
wolę tak niż najwymyślniej na świecie
tak zwana "polska" feta, masło, papryka
domowe salami, pomidor, kawa, sok
bo ważne, że wspólnie i wariacki bieg na tramwaj

nauczyłam się już niemalże bezgłośnie wkradać
na poranny środowy wykład, a może to pani profesor
się już do moich spóźnień przyzwyczaiła?

niedziela, 2 listopada 2014

"Taki czarny jest ten listopad, taki zimny, taki obolały od deszczu, od wspomnień, od mokrych rękawiczek - aż strach. "Agmieszka Osiecka

Zaczynamy listopad. Miesiąc mglistych poranków. Tajemnic noszonych w sercu. Uwalnianych tylko późnym wieczorem. Ogrzewania dłoni o kubek z ciepłą herbatą. Odwzajemniania uśmiechów. Pełni jesieni,pożyczanych od Ciebie swetrów. Cudownych kolorów deszczu liści. Szczęścia słodkości. Miłości.
Zakochałam się więc jestem zdecydowanie nieobiektywna.