środa, 19 listopada 2014

"Ile szczęśliwych myśli zostaje zaduszonych pod kołdrą, kiedy się samotnie śpi w swoim łóżku, i ile nieszczęsnych snów się nią ogrzewa." F.Kafka

Lubię poranki. Ale tylko te listopadowe. 

Kiedy we mgle i lodowatej mżawce deszczu ze śniegiem taplają się marzenia, lubują się tajemnice i gubią ludzkie serca. Gdy herbata wystyga o wiele za szybko, a książka samoistnie zsuwa się z kolan. Pory dnia mieszają się  i już nieważne czy jest piąta rano czy szesnasta. Każda pora jest dobra na zakopanie się pod kocem z ulubionym kodeksem i kubkiem kawy. 

Wstaję wtedy dwie godziny wcześniej, siadam w oknie, spoglądając znad kubka kawy w przejeżdżające poranne pociągi. Powoli świta. Gasną latarnie. Kończę śniadanie.
Pora zbierać się. Tęsknić.Uczyć. Pracować. Planować

Listopad jest mój. W listopadzie znajduję wśród mgły uczuć pewność, że w końcu rozwiązałam układankę mojego życia. Nareszcie wszystko pasuje. Jestem na właściwym miejscu. Wokół życzliwych ludzi(i mniej;) Jak puzzle. Tym razem bez niepewności i obawy, że wszystko runie.
Nie runie. Nie tym razem. Nie oddam szczęścia przecież.

z kiedyś
jaglanka z gruszkami
kasza z brokułami

3 komentarze:

  1. A ja listopadowych poranków nie lubię. W takie dni to ja bym spod kołdry nie wychodziła! Brrryyyy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealnie opisałaś MÓJ listopad, dobra, podzielę się, może być też Twój :D
    Między Tobą, a tym kodeksem to już się chyba jakaś tkanka łączna wytworzyła, nie?

    OdpowiedzUsuń
  3. a moim miesiącem jest wrzesień:) i nie oddam:)
    szczęścia nie oddawaj:) przygarnij i dbaj :)

    OdpowiedzUsuń

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - lubię wiedzieć kto mnie odwiedza i komentuje :)