wtorek, 16 czerwca 2015

Wcale jeszcze wtedy nie wiedziałam, że jestem w nim zakochana. (...) Tylko po prostu nie mogłam przeżyć nawet kilku dni bez niego. — "Opium w rosole"- Małgorzata Musierowicz


W czasie sesji bądź intensywniejszych projektów czuję,że mnie nie ma.
Nie ma olali. Jest tylko wydmuszka człowieka. Skorupka.

Dzielę się śniadaniem. Ale nie emocjami.
Zauważyłam ostatnio,że nie umiem pisać.
Nie umiem czytać, cieszyć się książką.
Bawić słowem. Tulić myśli do snu.


Nie nadążam za strumieniem myśli.
Chociaż się staram porządkować je na bieżąco


Pod wpływem stresu,uciekającego czasu i ogromu podręczników
Jakoś tak ciężko.

projekt śniadanie.

Budyniowa owsianka. Taka sama jedzona od kilku dni. Na mleku ryżowym z odrobiną proszku budyniowego śmietankowego. Dodane dwie garści truskawek (wyjadane palcami zanim jeszcze zrobię zdjęcie) odrobina dżemu i masła orzechowego.

Jedzona w łóżku na podkładce z Andrzejem...znaczy się w towarzystwie podręcznika ulubionego...

poniedziałek, 8 czerwca 2015

"Przyjaciele moi i przyjaciółki!Nie odkładajcie na później ani piosenek, ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później miłości.Nie mówcie jej "przyjdź jutro, przyjdź pojutrze, dziś nie mam dla ciebie czasu". Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi, a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi "Przepraszam, musiałam pomylić adres..." I pstryk, iskierka gaśnie." Agnieszka Osiecka "Rozmowy w tańcu"

Mam nieodparte wrażenie, że nadszedł już koniec pewnej przygody .
Wszystko włącznie ze mną jest inne.A jednocześnie trochę szkoda.
Tego miejsca. Bo jest tak zaniedbane. I pisania.

Póki co studia absorbują trochę za bardzo.
Tak samo jak miłość,przyjaźń,praca i sny.

Zostawiam Was na trochę.
Nie martwcie się - wrócę.
Zawsze wracam gdy zatęsknię.

Oznaki życia będą pewnie na instagramie bądź facebooku.



sobota, 6 czerwca 2015

"Umysł jest jak parasol - najlepiej funkcjonuje, kiedy jest otwarty." Walter Gropius

Mam wiele planów,a co za tym idzie rzeczy do zrobienia.
Przedostatnia(oby!) sesja w moim życiu jak zwykle stopuje.
Chłodzi zamiary. Ostudza ego. Razi brawurą. Upupia.
I dobrze to i źle. Trochę mi czerwiec marnuje i plany.
I ratuje mnie przed sparzeniem się słońcem
Swoimi burzami. Chmurami.
Kotłują się myśli w duszne pochmurne popołudnie.
Pełne nadziei gdy pada pierwszy letni orzeźwiający deszcz.
Czerwce to takie pięknie smaczne miesiące w życiu człowieka.
Dla duszy. I ciała.

Muszę wyfrunąć. Już pora,bo męczę się. Nie potrafię pisać jak kiedyś.
Wciąż mowa o eliminowaniu konkurencji, ocenach, strategiach działania.
A ja żyję raczej praktykami,pracą,swoim związkiem. Poezja i proza życia.
Zwyczajna. Konwalie w szklance,bo nadal nie dorobiłam się wazonu.
Potrzebuję oddechu.

Otworzyłam serce, otworzyłam umysł. Lepiej funkcjonuję.
Jednak zaczynam wtedy widzieć coś więcej.
Wyglądam przez okna, wysuwam się poza mój bezpieczny świat.
I martwi mnie to co widzę.